Znaczenie znaku RHJ
Wstęp
Jego książka jest zapisem eksperymentu w szerszym kontekście życiowym.
Elementami eksperymentu były krew i łzy, kości i mięśnie, a także inne ważne czynniki, takie jak ból serca, tęsknota, zmęczenie, niemy strach, ślepa nadzieja i dzika radość. Te wspólne elementy ludzkiej natury, połączone przez lata, stworzyły człowieka – człowieka z filozofią, celem i przesłaniem.
Jego przesłanie znalazło wyraz w skromnej, ale ważnej książce zatytułowanej «It Works!». Była to jego debiutancka książka; nie rościł sobie prawa do jej autorstwa, ale nie mógł się powstrzymać od opowiadania innym o planie, który dał mu zdrowie, bogactwo, szczęście i możliwość szerszego wyrażania siebie.
Na okładce pojawił się symbol, prosty w formie, ale o głębokim znaczeniu. Był to znak krzyża i kwadratu, który, choć nie został wspomniany ani wyjaśniony w tekście, mimo to przyciągał uwagę i stanowił w istocie nieujawniony powód powstania książki. Symbol ten był w centrum uwagi autora i streszczał główną ideę jego niezwykłej książki.
«Książka »To działa!” stała się przewodnikiem i drogowskazem dla niezliczonych szczerych mężczyzn i kobiet, którzy poszukują lepszego życia. Zainspirowała ich do podejmowania ryzyka w wierze, dała im zwięzły plan pozbycia się błędnych idei i ustanowienia właściwych. Udowodniła przemieniającą moc boskiej energii w życiu tysięcy ludzi.
Dla tych osób znak ten stał się wygodnym przypomnieniem o ich nowej wizji. Niektórzy przyjęli go jako osobisty symbol. Zakupiono i rozdano setki egzemplarzy książki «To działa!», aby w praktyczny sposób dzielić się z przyjaciółmi błogosławieństwami i korzyściami, jakie otrzymali. Wszędzie, gdzie książka się pojawiała, na okładce widniał krzyż i kwadrat, a wielu rozumiało jego znaczenie, nawet jeśli nie było ono jasne.
Wiele osób pisało do autora z wdzięcznością i entuzjazmem, wyrażając wdzięczność za zmiany, jakie zaszły w ich życiu. Ci, którzy mieli zaszczyt przeczytać te listy, byli przekonani, że potrzebna jest kolejna, obszerniejsza książka, która rozwinęłaby i podkreśliła zarówno duchowe implikacje, jak i praktyczne aspekty tej filozofii siły duszy i dobrobytu materialnego. Takie podejście pozwoliłoby rozprzestrzenić dobrą nowinę zawartą w tym znaku znacznie szerszemu gronu odbiorców i wyeliminowałoby możliwość, że ktokolwiek przeoczy jego pełne przesłanie.
Prosty znak krzyża i kwadratu wydawał się zbyt duży, by ryzykować pozostawienie go na okładce książki bez komentarza. Aż prosiło się o umieszczenie go w osobnej książce, opisanie, wyjaśnienie, a nawet ogłoszenie jako tematu i zakończenia głośnego credo.
Dlatego też autor został wezwany do podjęcia się, jako okazji i obowiązku, większego zadania w ramach tej książki, aby w pełni wyjaśnić znaczenie tego mistycznego znaku, który ma tak dalekosiężną moc zmieniania życia, jeśli jego znaczenie zostanie zrozumiane i zastosowane.
Czytając te strony, przekonasz się, jak umiejętnie zostało to wykonane. Oto, w trzech wersjach, czyli interpretacjach, żywa i porywająca ekspozycja znaczenia tego tajemniczego, potężnego znaku. Pełnia jego znaczenia obejmuje przestrzeń od skromnej ziemi po najwyższe niebiosa, łączy skończoność z nieskończonością i wynosi najdalsze granice ludzkiego życia na tron Boga.
1 grudnia 1930 r.
Jewell F. Stevens
Przedmowa autora
Я
Modlę się i szczerze mam nadzieję, że przeczytanie tej książki doda ludziom nowej siły i pozwoli im poczuć się lepiej, a cena sukcesu Paula Omara stanie się życiowym celem dla wielu ludzi.
Niewątpliwie powszechna będzie tendencja do akceptowania tego znaku i wykorzystywania jego wpływu dla chwilowych korzyści. To podejście jest całkowicie słuszne, ale ten znak jest o wiele ważniejszy.
Jest ucieleśnieniem wiecznej prawdy. Głosi prawdziwą relację między Bogiem a człowiekiem. Jezus podsumował Prawo, wyjaśniając jego znaczenie: czcij Boga i służ człowiekowi. Aniołowie na równinach Betlejem wyśpiewywali jego najgłębsze znaczenie w refrenie, który będzie zawsze rozbrzmiewał przez wieki: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój, w ludziach dobra wola». To właśnie ten najwyższy ideał ma kluczowe znaczenie.
Ze względu na odwieczną prawdę ucieleśnioną w znaczeniu tego znaku, nie przypisuję sobie żadnej osobistej zasługi za tę książkę, poza tym, że byłem w stanie ją spisać, a nawet to byłoby bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe, bez uprzejmej pomocy wielu przyjaciół i szerokiej znajomości, którzy tak hojnie dostarczyli mi materiałów, przypadków i przykładów.
Szczególnie doceniam nieustające zainteresowanie wydawców i ich gotowość do pomocy poprzez sugerowanie poprawek redakcyjnych, które rozjaśniły tekst. Jestem również wdzięczny Teresie Gustafson za przepisanie maszynopisu oraz Angeli M. Crowley za korektę.
Podobnie jak w przypadku mojej poprzedniej książki, It Works, wolę być znany tylko pod inicjałami.
15 listopada 1930 r.
RHZ
CIEŃ JI JI
W sklepie z zabawkami
Wtedy mały żołnierzyk zaszlochał i westchnął, więc pogłaskałem jego małą blaszaną główkę.
«Co dręczy twoją małą blaszaną duszę?» – zapytałem.,
A oto co powiedział:
«Jestem przy tym stoisku od dłuższego czasu,
A ja, jak widać, mam dwadzieścia dziewięć lat, podczas gdy jestem na półce nad moją głową,
Jest jeden facet, który ma sześćdziesiąt trzy lata.
«Teraz nie ma ani miecza, ani konia, a ja jestem tak samo dobry jak on».
Dlaczego więc jestem tak świętowany mając dwadzieścia dziewięć lat,
A on ma sześćdziesiąt trzy lata?
Jest tam śliczna laleczka, a ja jestem w niej szaleńczo zakochany.
Ale teraz, kiedy mam dopiero dwadzieścia dziewięć lat, ona kręci na mnie nosem.
Ona odwraca do mnie swój mały woskowy nosek,
I kontynuuje w sześćdziesięciu trzech.
«Nie bądź smutny, mój mały blaszany człowieku» – powiedziałem,
«Zobaczę, co da się zrobić.»
Jesteś dobrym chłopcem i szkoda, że ona cię tak traktuje.
Więc zdjąłem etykietę z górnej półki i napisałem na niej «Sześćdziesiąt trzy»,
A ten drugi oznaczyłem jako «dwadzieścia dziewięć», co było bardzo, bardzo nie w porządku z mojej strony,
Ale było mi tak żal tej małej blaszanej duszyczki,
Gdy jechał na swoim blaszanym G-G.
Teraz był dumny z tego małego żołnierzyka z blachy,
Kiedy skończyłem sześćdziesiąt trzy lata.
A ta mała, bezczelna laleczka znów się uśmiechnęła,
Bo wiesz, on się rozwinął.
— Fred Cape
WERSJA I
Я
TAJEMNICZY IMPULS
«Możecie wesprzeć tę sprawę trzema milionami dolarów jako wkład pana Omara» – powiedział cicho młody sekretarz grupie biznesmenów siedzących przy stole w prywatnej jadalni Union League Club.
Słowo «TRZY MILIONY DOLARÓW» było wypowiedziane z taką łatwością, z jaką większość ludzi powiedziałaby „trzydzieści centów”, i rzeczywiście była to niewielka suma pieniędzy w porównaniu z wcześniejszymi wielomilionowymi darowiznami, które Paul Omar przekazał na różne wartościowe projekty mające na celu poprawę losu ludzkości. .
Zaskoczenie i zdumienie przemknęło przez twarze tych szczerych mężczyzn. Na chwilę osłupieli. Straszna, cicha eksplozja wywołałaby ten sam efekt. Trzy miliony dolarów! To prawda, że wszyscy byli dość zamożnymi, odnoszącymi sukcesy mężczyznami. Ich średni dochód wynosił około trzydziestu tysięcy dolarów rocznie. Sto tysięcy dolarów byłoby niezłym początkiem dla pięciomilionowego zasobu mieszkaniowego; ale TRZY MILIONY! – trzy piąte wszystkiego, czego potrzebowali – OD JEDNEGO CZŁOWIEKA! Sama myśl o tym była niemal nie do pomyślenia, zwłaszcza dla Franka Barnarda, najmłodszego i jednego z najbardziej aktywnych członków grupy.
«Gdzie i jak Paul Omar zdobył te wszystkie miliony? Jakie to było uczucie – płacić Taką ogromną sumę? Zdradzi mi sekret?» Te egoistyczne myśli przemknęły Barnarda przez głowę, gdy spojrzał na skromnego mężczyznę siedzącego obok jego sekretarza. Barnard obserwował Paula.
Omar przyjrzał się uważnie. Wyczuł w tym człowieku coś niezwykłego – cechę zupełnie niepodobną do żadnej innej, jaką kiedykolwiek spotkał. Pytania o jego pieniądze poszły w zapomnienie, owładnięte nieodpartym pragnieniem poznania, co tak bardzo odróżniało Paula Omara od innych. Czym była ta tajemnicza moc, której inni nie posiadali lub nie mogli wykorzystać? Czym było to «coś», co wyróżniało tego człowieka? Barnard pragnął to poznać i posiąść. To było coś znacznie więcej niż wiedza o dobrach materialnych. Wydawało się, że to «pewność» co do sensu życia. «Brak strachu» nie mógł tego zdefiniować, ponieważ strach najwyraźniej nigdy dla niego nie istniał.
Paul Omar był pewny siebie - To była jego główna cecha. Jego działania i rozmowy świadczyły o pewności siebie. Na przykład Barnard zapamiętał jego uwagę na temat Lindbergha: «SUKCES LINDBERGA ZOSTAŁ SPEŁNIONY PRAGNIENIEM DUSZ WIĘKSZOŚCI». .
Barnard nie miał pojęcia, co ten człowiek miał na myśli, ale wiedział, że ten niesamowity człowiek mówi to, co myśli.
Barnard, myśląc, dostrzegł przyjazne, pełne miłości spojrzenie Paula Omara skierowane na niego, jakby chciał powiedzieć: «Chodź do mnie. Chętnie opowiem ci, co miałem na myśli, i o wielu innych rzeczach, które cię teraz trapią. Przyjdź i poznaj mój sekret, a ty również możesz stać się prominentną postacią – człowiekiem wpływowym wśród swoich współpracowników».
Ten uporczywy, tajemniczy impuls owładnął Barnardem przez resztę dnia. Zdawał się szeptać: «Idź do Omara. Twoja szansa jest bliska». Wtedy zdrowy rozsądek wchodził w walkę z intuicją i podpowiadał absurdalność takiej wizyty.
Kilka razy w nocy budził się z wrażeniem, że Paul Omar jest w jego pokoju. Przez stłumione snem zmysły słyszał, jak Omar mówi – wyjaśniając swoją tajemnicę.
Około jedenastej rano następnego dnia, nie mogąc zignorować tego wszechobecnego pragnienia, Barnard opuścił biuro i wziął taksówkę do biura Omara, zamierzając umówić się na zbliżającą się rozmowę kwalifikacyjną. Okazał swoją wizytówkę i był pod ogromnym wrażeniem, gdy urzędnik wrócił i powiedział: «Pan Omar czekał na pana. Proszę natychmiast wejść».
Kiedy drzwi się zamknęły i został sam z mężczyzną, który rozbudził jego wyobraźnię i zainteresowanie, rozdając dzień wcześniej trzy miliony dolarów, Barnard był wyraźnie zawstydzony.
Przyjazne powitanie pana Omara i jego szczera chęć zajęcia wygodnego fotela przy biurku nie złagodziły zażenowania. Był tutaj – w gabinecie Omara – ale po co?
Paul Omar czekał i w końcu powiedział: «No i co?»
To «Cóż» uświadomiło Barnarda, że musi przemówić. Zaczął jąkając się: «Panie Omarze, jakaś nieznana siła zmusiła mnie do odwiedzenia pana. Pana osobowość… pana maniery… jest pan wspaniałą osobą. Chcę być taki jak pan… co pana wyróżnia… tak wybitnego… tak potężnego… tak wspaniałego?». W tym momencie głos go zawiódł i nie mógł już nic powiedzieć.
Omar nie odpowiedział mu od razu, tylko uśmiechnął się swoim miłym, władczym uśmiechem. «Wiedziałem, że do mnie przyjdziesz. Cieszę się, że tak zrobiłeś». Nagle zapytał: «A tak przy okazji, czytałeś kiedyś Tin Gee Gee?«
Otrzymawszy odpowiedź odmowną, Omar wyrecytował cały wiersz z uśmiechem na twarzy. «Początek tego, co chcesz wiedzieć, wydarzył się wiele lat temu – kiedy byłem przeceniany w wieku dwudziestu dziewięciu lat”.
centów do sześćdziesięciu trzech. Stało się to niemal tak szybko, jak ponowne oklejenie małego żołnierzyka w sklepie z zabawkami.
Cała nieśmiałość zniknęła. Ten człowiek, który potrafił rozdawać miliony, był niezwykle ludzki. Potrafił dostrzec zmianę ceny żołnierzyka i powiedział, że kiedyś jego samego wyceniono na «dwadzieścia dziewięć centów».
Teraz nie potrzeba żadnej metki cenowej — to wszystko wiedzieć ».
Twarz Omara spoważniała. «Szkoda, że tego nie zrobili» – powiedział zamyślony. Wpatrując się uważnie w Barnarda i z lekkim wahaniem w wyrazie twarzy, kontynuował: «Tak, cena wciąż istnieje. Jest zaszyfrowana – niewielu ją rozumie. Nie możesz jej teraz rozszyfrować. Ale ponieważ wiem, że twoje pragnienie i cel twojej wizyty są szczere, i ponieważ rozumiem tajemniczą moc, która cię tu przysłała, informując mnie o twoich zamiarach, z przyjemnością dam ci cenę ustaloną za PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE I ZDROWIE NA ŚWIECIE». .
Wziąwszy ołówek do ręki, zrobił następujący znak:

Z tej wizyty wynikło wiele interesujących, przyjemnych i pożytecznych wieczorów, niektóre sesje trwały do rana. Te wieczory z Paulem Omarem dały Frankowi Barnardowi:
Nowe zrozumienie Bożego Prawa Posiadania,
Pewien powód i cel jego życia na tej ziemi,
Pewna gwarancja życia pozagrobowego i symbol – znak – który ma ją prowadzić i wzmacniać: tajemnicza metka z ceną.
Aby rozszyfrować ten znak i zachować go w sercu, musisz – podobnie jak Barnard – zebrać i rozpalić gąszcz myśli rozproszonych po całym tomie.
«Czymże jest wszelka wiedza, jeśli nie udokumentowanym doświadczeniem i
produkt historii; zatem rozum i wiara nie są mniej ważnymi materiałami niż działanie i namiętność?» — CARLYLE
SZCZĘŚLIWA ROMANTYCZNA SESJA AKCJI I PASJI
«Ogólnie rzecz biorąc, powieści romantyczne są bardziej stworzone do rozpalania
wyobraźnię, niż wpływać na osąd.
—R. ICHARDSON
Y
Lata wcześniej Paul Omar, sierota znany jako «Ivan Levin», był praktykantem w stoczniach Seattle. Jego towarzyszami byli anarchiści, czyli «czerwoni», którzy zjednoczyli się przeciwko Kapitałowi – jak go nazywali – „Kapitałowi”, czyli każdemu, kto zatrudniał i płacił Pracy. Mówili gorączkowo i gestykulując, o niesprawiedliwości w podziale Pieniędzy i Władzy, przepowiadając czasy, gdy Praca będzie wystarczająco silna, by powstać i przejąć kontrolę nad Kapitałem. Rozpływali się nad tym, jak cudownie będzie, gdy wszystko się zmieni – gdy Praca będzie mogła usiąść z założonymi rękami, a Kapitał – czyli bogaci – będzie się pocić tak, jak teraz.
Iwan, jako chłopiec, również pragnął pieniędzy i władzy. Jego nieustającą pasją było osiągnięcie sukcesu; jednak lekcje z dzieciństwa, których udzielili mu jego ojcowie Abraham i Mojżesz, stanowiły integralną część jego życia i wydawały się nie do pogodzenia z proponowaną metodą wzbogacenia się poprzez rewolucję. Jego zdrowy rozsądek podważał tę proponowaną metodę.
Potem nadszedł wielki dzień, kiedy Kapitol ze Wschodu przyjechał do Seattle prywatnym samochodem, aby spotkać się i porozmawiać z Robotnikami. Wśród Czerwonych zapanowała ogromna fala entuzjazmu. Wreszcie nadeszła ich szansa, by zdemaskować Kapitol. Nie byli wystarczająco silni, by użyć przemocy, ale mogli okazać swoją pogardę. Zrobili to; a ich planem było zakłócenie wieczornego spotkania ciągłymi i niechcianymi oklaskami. Nikt nie mógł stwierdzić, kto to zaczął; byliby bezpieczni; i jakiż to byłby niezły żart! Iwan zgodził się na ten plan. Wszyscy wydawali się go popierać, ale kiedy nadszedł czas, stał się cud. Rosły facet o imieniu Charlie, reprezentujący Kapitol, wstał, uśmiechnął się i powiedział: «Hej, chłopaki!». Natychmiast wszyscy go poparli i… przez On. Przemówienie i uśmiech trwały, przerywane jedynie szczerymi i niezwykle krótkimi brawami. Iwan nie rozumiał, co powiedział, ale czuł, że znalazł przyjaciela. Pragnienie, by być jak ten człowiek o cudownym uśmiechu, żyć tak jak on, mieć to, co on, łącznie z własnym samochodem, zawładnęło sercem Iwana.
A potem zdarzył się kolejny cud. Cennik Zmienił się na Ivana Levina. Jechał prywatnym samochodem do Pittsburgha ze swoim nowym przyjacielem, który obiecał mu edukację.
Na Uniwersytecie Yale wielu jego kolegów ze studiów nazywało go «Homarem» ze względu na jego zamiłowanie do astronomii, podczas gdy inni, z humorem inspirowani jego wyglądem i zachowaniem, nazywali go «Świętym Pawłem».
Cztery lata później, po złożeniu przez niego oświadczenia i modlitwy w sądzie rejonowym, sędzia Graham podpisał petycję, nadając mu imię Paul Omar, które jest obecnie znane w całym kraju.
Podobnie jak Saul z Tarsu i Omar Chajjam, starożytni twórcy namiotów, budowniczowie domów przynoszących pocieszenie ludzkości, Paul Omar w XX wieku stworzył namiot o interesującej konstrukcji, który dawał schronienie i pocieszenie tysiącom ludzkich dusz.
Podobnie jak Chajjam, szukał prawdy i później, podobnie jak święty Paweł, odnalazł ją do tego stopnia, że mógł powiedzieć z całą pewnością zrozumienia: «Oto moja ścieżka – droga».

Ten tajemniczy symbol jest ceną wiedzy, bogactwa, szczęścia i prawdy.
ROZUMOWANIE I WIARA
«Być może tylko włos dzieli Fałsz od Prawdy;»
Tak, a jedyny i niepowtarzalny Alif był wskazówką...
Jeśli znalazłeś, idź do skarbca,
A może i dla Mistrza;
«Wysłałem moją Duszę przez Niewidzialne,
Jakiś list od drugiej strony, który trzeba napisać;
I powoli moja dusza powróciła do mnie,
A on odpowiedział: «Ja sam jestem niebem i piekłem».
Nasz stary uczony Omar Chajjam! Jakże blisko prawdy był – o włos – ale nie mógł jej pojąć. Jego Dusza szepnęła mu: «Jestem Niebem i Piekłem»; lecz nie mógł pojąć myśli, że jego Dusza mogłaby być daną przez Boga, niezależną, ziemską siłą, która często jest są nazywane «podświadomość», która kontroluje nasze przeznaczenie i sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy; ten wyraz prawa Bożego, który ujawnia człowiekowi jego prawdziwe pragnienia – to, o czym myśli, za czym tęskni, czego się najbardziej spodziewa lub czego się najbardziej boi; ta siła, która pokazuje ci drogę, realizuje i WCIELA w rzeczywistość twoją dominującą myśl.
Paul Omar uśmiechnął się, widząc minę Barnarda. «Nie bądź taki poważny, drogi przyjacielu» – powiedział. «Nie możesz zmusić swojego umysłu do zaakceptowania faktów, które sam sobie udowadniam od tylu lat. Mam nadzieję, że w końcu do nich dojdziesz; ale na razie postaraj się zrozumieć, co mówię. Zrozum podstawy. Nie przejmuj się prawdziwością stwierdzeń. Joubert napisał mniej więcej tak: «Istnieje umysł zły, który rozkoszuje się błędami, które udaje mu się odkryć; umysł bezduszny i pogardliwy, który obraża łatwowierność»”.
«Większość z nas ma mnóstwo takich rozważań. W rzeczywistości staramy się narzucać ich umysłu, co jest niemożliwe. Nie oczekuję, że od razu uwierzysz w to, co ci mówię, ale będę zadowolony, jeśli zrozumiesz moje przekonanie. Później możesz zdecydować, czy, w czym uważać".
«Sam Bóg postanowił służyć z wyboru, a nie z przymusu. Jego prawo zmusza człowieka do budowania własnego losu i nic nie może tego prawa zmienić. Wiara i zwątpienie to akty dobrowolne. Wolna wola jest jednym z warunków ludzkiego życia. Musisz wybierać w myślach, słowach i czynach, a Bóg nie będzie ci przeszkadzał w tym, co wybierzesz. Wybór należy do ciebie. O jaki większy dar możesz prosić? Bóg jest dobry; i to dzięki temu prawu człowiek może wznieść się na najwyższe szczyty lub upaść w najgłębsze otchłanie».
«Główna myśl obiektywnego umysłu człowieka (umysłu, którego używasz każdego dnia) zostaje przeniesiona na moc Duszy człowieka, która niezmiennie działa zgodnie z poleceniami. W tym momencie Twoje życie jest dokładnie takie, jakie TY je stworzyłeś, a jutro będzie takie, jakie je uczynisz. zrobisz to? . Twoje obecne bogactwo materialne jest takie, jak zaplanowałeś, a twoje szczęście lub nieszczęście jest takie, jakie sam stworzyłeś – z własnego wyboru. «Ale» – może ktoś powiedzieć – «to nie był mój wybór. Chciałem tego czy tamtego, ale tego nie dostałem». Odpowiedź brzmi, że dostał dokładnie to, na co liczył. Inny może powiedzieć: «Jeśli to wszystko prawda, mogę z łatwością zdobyć wszystko, czego chcę, po prostu o tym myśląc». Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, ale zdecydowanie .
«Samo powiedzenie czegoś nie oznacza, że masz to na myśli. Często mówisz jedno, a masz na myśli coś przeciwnego, albo, jak ośmiolatek, który założył się o milion dolarów, w ogóle nie myślisz.
«Osoba, która przysięga ustnie, nie może używać imienia Boga nadaremno, tak jak osoba odmawiająca Modlitwę Pańską nie może się modlić. Myślenie to coś więcej niż tylko hałas. W rzeczywistości wszelkiego rodzaju hałas, w tym głośne rozmowy, poważnie zakłócają myślenie. Czytanie pomaga w myśleniu, ale pisanie…«
Myśli przynoszą niemierzalne korzyści rozumowemu, zorganizowanemu i jasnemu rozumowaniu.
«Mogą mnie aresztować za to, co myślę„ – mówią żartobliwie ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy z potęgi myśli i biorą pod uwagę tylko to, co uważają za ważne. robić; ale działania i czyny każdej osoby są BEZPOŚREDNI REZULTAT JEJ SPOSOBÓW MYŚLENIA. .
«Jak człowiek myśli, taki jest.».
«Na rozkaz duszy pragnienia stają się rzeczywistością, a żadna moralność ani kodeksy żadnego człowieka nie są zawarte w tym fundamentalnym prawie. To prawo Boże, a nie ludzkie».
«Stary Testament jest pełen dowodów na to, że w chwili upadku człowieka jego zdolność do odniesienia sukcesu nie została mu odebrana. Bóg zdawał się mówić: «Nie chciałeś kierować się Moim osądem, gdy dobrze ci się powodziło; teraz użyj swojego i zobacz, co się stanie. Naucz się na doświadczeniu, że fałsz i zepsucie zostaną zmiecione. Odkryj, jeśli zechcesz, czym jest prawda, bo tylko prawda przetrwa na wieki. Szukaj, a znajdziesz, nawet dzięki Mojemu osądowi i pomocy, jeśli tego naprawdę pragniesz; ale nie będę cię zmuszał. Musisz to zrobić z własnej woli. Twój wybór»”.
Jakimż przywilejem było słuchać tego człowieka, który tak stanowczo obstawał przy swoich poglądach, który wyrażał swoje myśli tak prosto, tak spokojnie, tak szczerze; który nie próbował narzucać swoich przekonań, lecz którego każdy akt życia był stwierdzeniem faktów, których, jego zdaniem, nie dało się zaprzeczyć. Odpowiadał na każde pytanie Franka Barnarda. Na przykład jedna z odpowiedzi brzmiała: Jeśli dwie osoby pragną tego samego, wygra ta, która ma najszczersze pragnienie. Zwycięstwo odnosi ten, kto pragnie go najbardziej, ponieważ jest on gotów na nie zapracować, proporcjonalnie do swojego pragnienia.
«Zatem jest to wyłącznie kwestia chęci i wysiłku?»
«Wcale nie. Jest tajemnica w czynieniu czegoś z pragnienia Duszy, która przekracza ludzkie pojmowanie. Ten fakt jest stale i jednoznacznie udowadniany. Czego nie da się zrobić, to się robi”. pragnienie »Dusza albo wiara, jeśli to określenie jest bardziej akceptowalne”. .
«Pragnienia duszy czynią cuda każdego dnia; ludzie uzdrawiają swoje ciała i innych tą daną przez Boga mocą. Setki miejsc kultu religijnego na całym świecie świadczą o obecności i działaniu tej mocy do dziś. Rdzenny Amerykanin, «szaman» z wczesnej Ameryki i
«Epileptyczny szaman» z początków dziejów wskazuje na stałą obecność tej siły u człowieka.
«Szczęście jest jednym z najłatwiej osiągalnych celów. Bogactwo materialne można osiągnąć równie łatwo, ale wielkie bogactwo i szczęście razem tworzą połączenie, które jest naprawdę trudne do osiągnięcia, o czym przekonasz się z własnego, smutnego doświadczenia. Później, kiedy zrozumiesz znaczenie «Znaku» i prawdziwy cel życia, zrozumiesz, jak bardzo jest to wartościowe, podczas gdy bogactwo będzie miało znacznie mniejsze znaczenie».
MOC PRAGNIENIA DUSZY
Rozważmy teraz przysłowie: «Gdy dwóch lub trzech się zbierze». Co mogłoby ono znaczyć inaczej niż «W jedności siła»? Homer wyraża to w sześciu prostych słowach: «Siła jedności zwycięży wszystko». .
«Pojedyncze pragnienie Duszy to nieodparta siła. Podam wam prosty przykład biznesu. Kiedy większość dusz w mieście, stanie lub kraju jednoczy się, pragnąc dobrych warunków dla biznesu, pojedyncza dusza tego miasta lub kraju tworzy wiarę w dobry biznes, a wierzyć znaczy wiedzieć. Zatem, kiedy pięćdziesiąt jeden procent populacji wie, że biznes jest dobry, to jest DOBRY. To naprawdę proste, proste stwierdzenie. Można je obalić, twierdząc, że biznes, w normalnym toku wydarzeń, okazał się dobry i dlatego większość o tym wiedziała; ale wyjaśnienie, że rzeczy lub warunki «po prostu się zdarzają», nie ma miejsca w rozumowaniu».
«Abraham Lincoln zwrócił się o pomoc do jednej, udręczonej duszy w jednym z najciemniejszych okresów wojny secesyjnej. Ustanowił 30 kwietnia 1863 roku dniem spowiedzi i modlitwy, kończąc swoją proklamację następującymi słowami: «Uczyniwszy to wszystko szczerze i prawdziwie, pokornie spoczywajmy w nadziei, upoważnieni przez Boże nauczanie, że zjednoczony krzyk narodu zostanie usłyszany w niebie i odpowiemy na niego błogosławieństwami, nie mniejszymi niż odpuszczenie naszych narodowych grzechów i przywrócenie naszego podzielonego i cierpiącego kraju do dawnego, szczęśliwego stanu jedności i pokoju»”.
«Egoizm jednostki ludzkiej jest wielką przeszkodą dla zjednoczonego pragnienia Duszy; lecz w chwilach trudnych człowiek często zapomina o sobie i daje szansę Bogu poprzez zjednoczenie pragnienia Duszy dla dobra ogółu».
«Poruszająca deklaracja generała Philippe’a Pétaina «Ils ne passent pas» («Nie przejdą») tak głęboko zapadła w dusze Francuzów, że zrodziła pragnienie i moc Duszy, których nie dało się pokonać pomimo trudności materialnych. Pojawiły się doniesienia o aniołach z płonącymi mieczami i innych nadprzyrodzonych zjawiskach, które pomagały Francuzom w bohaterskiej obronie Verdun; ale moim zdaniem, jedna Dusza Francji miała największą władzę.
«Bardzo często w małych grupach, takich jak organizacje, pojawia się jedno pragnienie Duszy, które wyraźnie i pozytywnie manifestuje się jako powód osiągnięć».
«Rzadko się zdarza, żeby coś takiego miało miejsce w skali kraju, a jeszcze rzadziej na arenie międzynarodowej; ale ty masz świeże wspomnienie wydarzenia, które dla mnie było żywym dowodem międzynarodowego pragnienia Duszy. Nie pojmuję, co zapoczątkowało tę wielką falę jedności, ale byłeś jednym z milionów w tym kraju, którego wewnętrzne ja powiedziało: «Mam nadzieję, że on to zrobi»«. powiedział Coś w tym stylu. Miliony we Francji powiedziały to samo w innym języku; kolejne miliony na Wyspach Brytyjskich i w całym cywilizowanym świecie żywiły nadzieję i pragnienie sukcesu, podobnie jak jeden samotny człowiek. Trzydzieści tysięcy kibiców na nowojorskim Yankee Stadium potrzebowało jedynie słów doświadczonego komentatora Joe Humphreysa, by wstać z gołymi głowami i zjednoczyć się w cichej modlitwie (pragnieniu duszy), by Lindbergh dotarł zwycięsko do serca Francji. Później oszacowano, że Lindbergh nigdy nie zboczył z obranej trasy o więcej niż pięć mil, podczas gdy pięćdziesiąt mil nie stanowiłoby wielkiej różnicy. Biorąc pod uwagę ograniczone wyposażenie, jakim dysponował, czyż nie wydaje się całkiem rozsądne, że istniała jakaś inna siła napędowa? I czy można sobie wyobrazić większą pomoc niż jedno pragnienie duszy świata? Być może bardziej podobałoby się wam, gdybym powiedział: «Bóg, jak zawsze odpowiadał i zawsze będzie odpowiadał na jedną modlitwę większości ludzi»; ale wolę powiedzieć: «Prawo Boże działało tak, jak zawsze działało i zawsze będzie działać».
«Powtarzam, nie próbuj w to wierzyć. Zadowalaj się myślą, że mogło się tak stać.
«Czy pomoc federalna będzie potrzebna, jeśli większość ludzi będzie chciała ścisłego egzekwowania 18. poprawki? Oczywiście, że nie, ponieważ
Kiedy większość dusz pragnie określonego stanu, staje się on rzeczywistością. Kiedy człowiek ma pragnienie Duszy na tyle szczere, by przezwyciężyć wszelkie przeciwstawne pragnienia, jego szczere pragnienie staje się dla niego rzeczywistością.
Taką właśnie wiedzę na temat Bożego prawa posiadania Frank Barnard otrzymał od Paula Omara, człowieka, który był gotów oddać miliony, aby zmienić wartość innej osoby.
JEDNO Z NAJWIĘKSZYCH PRZYKAZAŃ
Wiedza o prawie posiadania nie przyszła Paulowi Omarowi nagle, lecz stopniowo ujawniła się dzięki praktyce, połączonej z wnikliwym studiowaniem prawa przyczyny i skutku. Wraz z odkryciem tego doniosłego prawa pojawiło się intuicyjne ostrzeżenie przed jego niebezpieczeństwami. Posiadanie będzie przekleństwem lub błogosławieństwem, zależnie od jego wartości; a aby dokonać mądrego wyboru, musi odkryć prawdę w wartościach. Jego poszukiwania tej wiedzy różnymi drogami zdawały się prowadzić do wspólnego celu.
Prawo hebrajskie, starożytny pergamin, który prawdopodobnie został spisany 2500 lat temu, głosi: «Czego nie chcesz, aby bliźni ci czynił, nie czyń mu tego», a dla podkreślenia dodaje: «To jest całe prawo. Reszta to tylko jego objaśnienie».
«Prawdziwą zasadą biznesu jest dbanie o sprawy innych ludzi i traktowanie ich tak, jak oni traktują swoje własne» – tak to prawo zostało spisane dla hinduskich królestw nad rzeką Ganges 3500 lat temu.
Później, w roku 1070 p.n.e., Grecy poznali to prawo: «Nie czyń bliźniemu swemu tego, co chcesz, aby on tobie czynił».
Czy była to zatem «perła o wielkiej wartości»? Mędrcy starożytności zdawali się tak sądzić, ale Omar nie mógł znaleźć miejsca, gdzie była używana ani gdzie poddano ją uczciwej próbie.
Niezwykle mądry Chińczyk, Lao-tsy, ujął to następująco: «Odwzajemnij się zniewagą życzliwością. Będę życzliwy dla nieżyczliwych, aby oni stali się życzliwi».
Na pierwszym soborze buddyjskim skrybowie radzili: «Człowiek powinien szukać dla innych szczęścia, którego pragnie dla siebie». W Persji: «Czyń tak, jak chcesz, aby inni czynili tobie». W Koranie Mahometa napisano: «Niech żaden z was nie traktuje brata tak, jak sam nie chciałby być traktowany». Konfucjusz radził: «Czego nie chcesz, aby czyniono tobie, nie czyń drugiemu», a Mojżesz powiedział: «Kochaj bliźniego swego jak siebie samego».
Oto więc przekonanie wieków – prawdziwa wartość życia. Tej właśnie zasady przestrzegał jego przyjaciel «Kapitał» tamtej nocy w Seattle, a Paul Omar postanowił poświęcić życie bliźnim. Zrobi innym to, co zrobiono jemu. Złota Zasada będzie jego przewodnikiem, a Złoty Kwadrat jego symbolem. Będzie miał złoto, miliony; nie dla siebie, ale dla dobra swoich braci, mas, które tkwiły w głębokiej nieświadomości Bożego prawa posiadania.
Będzie pokornie pracował i będzie wdzięczny Bogu za to, że obdarzył go bezcenną wiedzą, że człowiek może sam decydować o swoim losie i że nie ma innego wroga poza tym w sobie samym.
ZŁOTY KWADRAT DOBREJ WOLI

Prawo posiadania działało doskonale. Bogactwo napływało w obfitości i przez długi czas jego plan zakładania fundacji charytatywnych pozostawał niezauważony; ale z biegiem lat, gdy odsetki rosły, a tysiące zamieniały się w miliony, uwagę przykuł Paul Omar.
Nie było to jego życzeniem. Mówił o tym zarówno ustnie, jak i pisemnie do prasy; ale widok jego zdjęcia na pierwszej stronie i uznanie jego skromności za cnotę sprawiały mu pewną przyjemność. Stopniowo zaszła w nim radykalna zmiana. Zaczął czerpać przyjemność z okazji, by opowiadać o swoich wielkich planach. Jego papeteria była z najdelikatniejszego lnu i ozdobiona małym, ale atrakcyjnym złotym kwadratem.
W jednym z komunikatów prasowych nazwano go «Homarem Złotego Kwadratu». Chociaż polecił swojej sekretarce, aby dopilnowała, aby to się nie powtórzyło, w skrytości ducha cieszył się z tego i pozwolił sobie na kilka zadowolonych uśmiechów. Drobiazgi, ale w chwilach prawdziwej refleksji wiedział, że nie są to drobiazgi, lecz rzeczy o ogromnym znaczeniu.
Człowiek nie ma wroga poza swoim własnym, a Paul Omar znał prawa swojej duszy. Próżność to ojcowski demoralizator, a pycha zapuściła korzenie. Tylko on to podejrzewał. Wiedział o tym i postanowił ją wykorzenić; ale pycha i bogactwo to życzliwi towarzysze, a dusza, która zaspokoiła wszystkie pragnienia,
słaby; dlatego jego wysiłki poszły na marne. Chwalił się nawet, że uszczupla swoje zasoby, wydając większy procent swojego majątku; ale tego nie uczynił. Postanowił również stanowczo nie wygłaszać więcej przemówień, gdy jego bieżące zobowiązania zostaną wypełnione, ale ponownie poczuł się słaby i był zajęty znacznie wcześniej. Był tak zajęty, że nie miał czasu na refleksję i niewiele o niej myślał. Konferencje i wywiady pochłaniały go. Proponowano plany dalszego rozwoju jego bieżących projektów, plany nowych przedsięwzięć; plany, plany, plany. Każdy zdawał się mieć nowy. Wszystko wydawało się dobre, ponieważ był taktownie pochlebiony.
Stopniowo podejrzenia wkradały się do jego umysłu; najpierw do jednego, potem do drugiego, wśród tych, którzy szukali u niego pomocy. Nawet jego zaufana sekretarka była podejrzewana o intrygę, a jego dobra żona została uznana za ofiarę oszustwa, gdy zaoferowała skromną darowiznę w wysokości pięciu tysięcy dolarów na lokalną organizację charytatywną.
Przepełniony litością nad sobą i żalem, Paul Omar uświadomił sobie, że pomimo całego bogactwa, jest nieszczęśliwy. Zasada, że złoto i szczęście rzadko idą w parze, sprawdziła się nawet w jego przypadku, mimo całej jego wiedzy. Problem w tym, że był przepełniony pychą. «Jakimż byłem głupcem” – powiedział sobie – „że pozwoliłem temu rosnąć, ale teraz wyrwę to z korzeniami… Wciąż mam siłę. będzie ».
NIEPOWODZENIE SIŁY WOLI
«Nie ma namiętności, która wkrada się do serca mocniej»
»niepozorny i kryje się pod większą liczbą kamuflaży niż Pride”.
— Addison .
А
Wszystkie spotkania zostały odwołane, a plotka, że Paul Omar jedzie do Anglii, rozeszła się pogłoska, że zamiast tego odbył zupełnie inne podróże. Ubrany w stary garnitur, wsiadł do nocnego pociągu do Seattle. Posiłek podano w jego salonie. Zapuścił brodę, aby jeszcze lepiej ukryć nagość. Wysiadł z pociągu tylko dwa razy: raz w Pocatello, gdzie czekał go długi postój, i ponownie w Portland następnego dnia, gdzie musiał przesiąść się do wagonu pulmanowskiego w rozgrzanym wagonie towarowym.
Przybywszy do Seattle po zmroku, zameldował się w starym hotelu Washington jako «William Jones z Los Angeles» i poczuł się całkowicie bezpieczny przed rozpoznaniem. Przez dwa dni wędrował ulicami tak dobrze mu znanymi z dzieciństwa, wokół doków i wśród sklepów. Minął miejsce, w którym mieszkał jako chłopiec, ale stary, szkieletowy budynek zniknął, a na jego miejscu stała trzypiętrowa, ceglana kamienica. Nikt go nie znał. Czuł się samotny. Chciał z kimś porozmawiać, więc poszedł do stoczni. Bill Oleman, teraz szef…
Szeregi rozpoznały go od razu, a Paul Omar był zachwycony. Chciał być rozpoznany. Fakt, że ogolił się przed wyjściem, był tego dowodem. Jakież przyjęcie zgotowali mu chłopcy! Oczywiście, wieść rozeszła się po całym mieście. Jego zdjęcie z historią wczesnego życia i drogi do sławy trafiło na pierwszą stronę «Daily Times» następnego ranka. Taka była historia! … «Omar z Golden Square, światowej sławy filantrop, niegdyś sierota z Seattle bez szans… teraz wrócił do domu z mocą, by dać szansę” wszyscy.
Po tym artykule rozgłos był nieunikniony. Zażądano wyjaśnień dotyczących jego planów finansowych, a prośby o wsparcie finansowe napływały lawinowo. Znów znalazł się w centrum uwagi, wykonując ogrom wartościowej pracy… Paul Omar, człowiek wśród ludzi, pewny siebie i tych dobrych ludzi Zachodu, znów mówił o «sobie», z nową energią, ale wciąż z niewłaściwej perspektywy: JEGO moc należała do niego, a nie do BOGA…
Ostatniego dnia tygodnia, wśród licznych gości czekających na rozmowę, znalazł się jeden, który wyglądał na krzepkiego, konserwatywnego, zrównoważonego biznesmena, prawdopodobnie bankiera. Był szczupły, miał przerzedzone siwe włosy, dość gęste brwi i twarz emanującą pewnością siebie. Omar zauważył jego spokój, gdy bezceremonialnie odepchnął spóźnialskiego, dając wyraz swojemu powadze, i rozpoznał go z uśmiechem. Pan Omar był zaskoczony, dowiadując się, że to pastor George Brown, pastor najbogatszego kościoła w Seattle.
Jego misja nie polegała na pieniądzach, lecz na proszeniu o pomoc moralną. Byłby wdzięczny, jego bogata społeczność otrzymałaby pomoc, biedni mieszkańcy Seattle by na tym skorzystali, a Bóg byłby zadowolony, gdyby Paul Omar przemawiał na nabożeństwie w jego kościele następnego dnia. Tematem, oczywiście, byłoby jego doświadczenie i radość ze stosowania Złotej Zasady.
Zaproszenie zostało przyjęte, ale George Brown, duchowny Boży, szedł zatłoczoną Drugą Aleją w sobotni poranek, wielce zmieszany. Czy był mądry? Co pomyślą jego zwolennicy – ci bogaci, zadowoleni z siebie mężczyźni i kobiety? Czy skrytykują go za zaproszenie Żyda do ołtarza i przemawiania do wyznawców wiary chrześcijańskiej? … I
Modlitwa rozgorzała w jego duszy. Odpowiedź nadeszła natychmiast, bezpośrednio i pozytywnie: «Pokój z tobą. Taka jest Moja wola».
Jakże prawdziwe są słowa: «Bóg działa w tajemniczy sposób, aby dokonywać cudów».
NOWA WIZJA
Niedziela była jednym z tych idealnych dni, które tak często zdarzają się w Seattle. Powietrze było wystarczająco świeże i słone, by zachęcać do ćwiczeń. Paul Omar nigdy nie czuł się w lepszej formie, idąc z hotelu do podnóża James Street, i chociaż kolejka linowa miała właśnie ruszyć pod górę, postanowił przejść resztę drogi do porośniętego bluszczem kościoła, gdzie miał wygłosić przemówienie o swoich najlepszych przeżyciach w Seattle. Zrobi to z niezwykłą skromnością, obiecał sobie, ale cylinder i nowy surdut, który właśnie kupił, wydawały się nieco sprzeczne ze skromnością.
W kościele ksiądz Brown powitał go serdecznie, wyjaśnił porządek nabożeństwa, w którym miał odegrać ważną rolę, i nieco uraził jego uczucia, wskazując na najwyższy stopień ołtarza, na którym miał stać podczas kazania. Zdaniem Omara pięknie rzeźbiona ambona byłaby bardziej odpowiednia; ale najwyraźniej była to nietypowa pozycja.
Siedząc samotnie w przedniej, środkowej ławce dużego, zatłoczonego kościoła, słuchał z zainteresowaniem i podziwem szczerości księdza i był pod wrażeniem powagi nabożeństwa. Stojąc z wiernymi, klęcząc i klęcząc, próbował zrozumieć znaczenie ich odpowiedzi i modlitw. Dawno temu, na studiach, studiował tę liturgię, ale dziś jeden werset Credo wydał mu się dziwnie znaczący: «Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Dawcę życia». Pamiętał, jak kiedyś konsultował się z
Americana za zdefiniowanie Ducha Świętego i znalezienie trzech słów «Oto Duch Święty»… Dziwne, że ta myśl przyszła mu do głowy akurat teraz, ale natychmiast ją odrzucił, gdy wszyscy wstali, by zaśpiewać hymn poprzedzający jego przemówienie.
Paul Omar miał należne mu miejsce w hymnie nr 289, ale był tak pochłonięty pierwszymi słowami swojej przemowy, że nie widział ani słów, ani melodii. Zakończyła się ona chwalebnym «Amen» i nadeszła jego kolej na przemówienie.
Z godnością wyszedł z ławki i zajął swoje miejsce, wciąż trzymając w ręku książkę, a palcem wskazującym wskazał na hymn, który właśnie odśpiewano.
Gorąco namawiał, doradzał i rekomendował Złotą Zasadę z każdej strony. Był szczery i imponujący, choć nieco za głośny jak na to święte miejsce. Przemówienie zakończyło się słowami: «Jeśli żyjesz w zgodzie z zasadami i przestrzegasz Złotej Zasady, życie nabierze dla ciebie pełnego sensu».
MOC TEGO CICHEGO GŁOSU SPOŁECZNOŚCI
Usiadł, wciąż dzieląc palcem strony księgi, a nabożeństwo trwało z taką powagą, że kontrastowało z jego przemową, aż gorąca krew zamarzła mu w żyłach... Położył otwartą księgę w miejscu, które zaznaczył palcem, i otarł pot z twarzy i szyi... Gdyby tylko mógł wyjść na chłodne powietrze, poczułby się lepiej, ale pierwsza ławka była Tak Daleko od drzwi! I choć obejrzał się kilka razy, raz nawet zamierzając odejść, w końcu uznał, że nie da się tego zrobić bez bycia niegrzecznym; więc będzie trzymał... «Wierzę w Ducha Świętego» – znów przemknęło mu przez myśl... Jakiż z niego głupiec – przechwalając się swoimi plan w domu Bożym, choć nie był tej samej wiary… Znaczna większość obecnych pobożnie podchodziła do ołtarza. Wiedział, że to Komunia Święta. Niektórzy mieli dziwne wyobrażenia o Najświętszej Obecności podczas tego nabożeństwa… .
… Atmosfera stała się duszna! Poczuł zawroty głowy! Chciał tylko… wyjść i nie zwracać na siebie uwagi. Odwracając się niespokojnie, dotknął wciąż otwartej książki i podniósł ją...
«Ciało naszego Pana Jezusa Chrystusa, które zostało za was wydane»
Krew naszego Pana Jezusa Chrystusa, która została za was przelana»
dotarło do jego uszu, gdy czytał hymn:
«Przyjdź Duchu Święty, dusze nasze natchnij,
I rozświetl niebiańskim ogniem.
Ty jesteś Duchem namaszczenia,
Komu ofiarujesz swoje siedmiokrotne dary?.
Twoje błogosławione namaszczenie z góry
To jest komfort, życie i ogień miłości.
Włącz światłem ciągłym
Otępienie naszego zaślepionego wzroku.
Namaść i rozwesel naszą brudną twarz
Z hojnością Twojej łaski.
Trzymaj naszych wrogów z daleka, daj pokój naszemu domowi:
Tam, gdzie Ty jesteś nauczycielem, zło nie może przyjść.
Naucz nas poznać Ojca, Syna,
Abyście byli jednością z obu,
Że przez wieki, przez cały ten czas,
To mogłaby być nasza niekończąca się piosenka:
Chwała Twoim wiecznym zasługom,
»Ojciec, Syn i Duch Święty”.
Przy ostatnim wersie położył, a raczej upuścił, książkę na siedzenie obok siebie, a kościół zdawał się odpływać... Jak jasno Krzyż lśnił w tej mgle!... Co oni śpiewali? Kto To śpiewał? Nie było słów, ale…, prawdopodobnie oni byli, bo wyraźnie usłyszał swoje imię nad pieśnią, swoje imię w pieśni... "Oto człowiek, który nie uczynił Boga swoją siłą, ale zaufał ogromowi swojego bogactwa i..."«
«…wzmocnił się w gniewie swoim». . . . «O Boże! Daj mi POKÓJ». . . . «Pawle!» . . . «Nauczycielu, czego chcesz?» . . . «Czy nie wiesz, że ja Czy dałem ci wszystko? »". . . "Tak, Panie, kimkolwiek jesteś, przebacz, przebacz.".
«Jestem Świętym Pocieszycielem, posłanym przez miłość Jezusa Chrystusa, Syna Wiecznego Boga, aby uzdrowić twoją udręczoną duszę. Spójrz na KRZYŻ, wychwalaj Boga na wysokościach i przyjmij mądrość i pokój, których szukasz… Żadna żarliwa modlitwa nie pozostaje bez odpowiedzi. Czy myślisz, że prawo większości dotyczy tylko tego małego świata? Czy myślisz, że nie ma wyższej formy myślenia o życiu niż karzeł? Naprawdę byłeś ślepy… Czy nie potrafisz odczytać odpowiedzi na to żarliwe wołanie błagalne większości minionych wieków; to nieodparte pragnienie, aby Bóg przyszedł na tę ziemię?: «Czyż nie było pieśni w nocy, światła wielkiej gwiazdy i oblicza boskiego dziecka…»
«To była odpowiedź, Pawle, na większość pragnień Duszy na początku twojego obecnego kalendarza odmierzania czasu. Bóg przyszedł na tę ziemię wcielony w Jezusie, Dziecięciu z Nazaretu; żył doskonałym ludzkim życiem miłości jako przykład dla wszystkich; zademonstrował moc wiary i jej wpływ na rzeczy materialne; podzielił ludzkie cierpienie i pokusy; umarł na krzyżu i zademonstrował moc wiary w świecie duchowym poprzez swoje zmartwychwstanie i ponowne pojawienie się.
«Twój Złoty Kwadrat, symbol Złotej Zasady, reprezentuje tylko tworzywo Życie, które tak szybko przemija. Królestwo Boże jest WIECZNE. Krzyż Chrystusa Jezusa, zjednoczonego z Ojcem, jest symbolem na waszej ziemi pierwszego I największy przykazania: «"Kochaj Pana, Boga swego, całym swoim życiem.".
, », jest i zawsze będzie. Doskonały pokój, którego tak pragniesz, jest niemożliwy bez wiary w Wiecznego Boga i w wieczne życie twojego ducha”.»
«Kontynuuj swój ziemski postęp, mając pełną świadomość, że twoje miejsce w wiecznym domu Boga będzie tak blisko Niego, jak tylko potrafisz się do tego przygotować w trakcie swojego ludzkiego życia».»
«Naśladujcie przykład Chrystusa Jezusa. Nie zaniedbujcie symbolu Złotego Kwadratu, ale dla chwały Bożej umieśćcie nad nim krzyż Chrystusa». .
Niejasno dostrzegł krzyż na ołtarzu, świecący przez mgłę… «A błogosławieństwo Boga Wszechmogącego, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, niech będzie z wami i zawsze pozostanie z wami. Amen».
«Naprzód, chrześcijańscy wojownicy, maszerujący na wojnę,
Z krzyżem Jezusa przed sobą.
Wychodzili. Wielebny pan Brown dotknął go, gdy przechodził, i szepnął: «Zaczekaj na mnie».
Paul Omar był na żywo , nieco oszołomiony, ale z niezrozumiałym spokojem ducha. Święta Obecność była teraz dla niego rzeczywistość . Z naprzeciwka podszedł mężczyzna i powiedział: «Przepraszam, pan ma mało czasu. Chciałbym usłyszeć więcej, zwłaszcza o duchowej satysfakcji, którą pan zapewne odczuwa».
«Przykro mi również, że nie mogłem ci o tym opowiedzieć» – odpowiedział Omar głosem, którego ledwo rozpoznawał jako swój własny; nowym głosem, dość niskim, lecz pełnym szczególnej magnetycznej nuty pewności siebie, spokoju i miłości.
Razem podeszli do drzwi, wychodząc jako ostatni; a gdy George Brown uścisnął dłoń Paula Omara, narodziło się między nimi porozumienie, którego nie da się opisać słowami. Każdy z nich wiedział, że oboje są w pokoju, pokoju, który przewyższa ludzkie pojmowanie i dociera do tak niewielu, i który pochodzi z… tylko z pozytywnej wiary w Życie Wieczne i Życie Nieśmiertelne.
Pięć dni później Omar wrócił do domu – nowy człowiek z nową ceną, symbolizującą jego ziemskie potrzeby, sens życia i, przede wszystkim, nieustanne głoszenie Życia Wiecznego. Krzyż Chrystusa, symbolizujący pierwsze i najważniejsze Przykazanie; kwadrat człowieczeństwa, symbolizujący drugie; połączone w tajemniczym symbolu, na którym i poprzez który Paul Omar zbudował swoje życie, swoje przeznaczenie i swoje szczęście.
Oczywiście, krótki opis życia Omara i zrozumienie ogólnego znaczenia jego wartości, nieograniczonego bogactwa i szczęścia, stanowiły dla Barnarda dopiero początek. jego nauczanie filozofii, która przyniosłaby jego ten sam rezultat, gdyby tylko potrafił to zrozumieć i zastosować w praktyce; w ten sposób ich miłe wspólne wieczory trwały i trwają do dziś.
Barnard, kierując się Krzyżem i Kwadratem, osiąga niezwykły sukces w realizacji długo wyczekiwanego, skrytego marzenia o zostaniu wielkim artystą. Pieniądze zajmują w jego życiu niewiele miejsca, ale przychodzą łatwo i w dużych ilościach.
Paul Omar, ten skromny, silny człowiek, każdego dnia żyje swoją interpretacją Bożego pragnienia jedności w miłości, ukazanego w osobie i życiu Galilejczyka. Jego nieustający wkład w pomoc milionom ludzi zadziwia świat; jednak mało kto, jeśli w ogóle, dostrzega jego o wiele większy atut – praktyczną znajomość praw Bożych.
W ten sposób kończy się opowieść o znaczeniu Znaku.
Wiedząc jednak, że Ty, drogi Czytelniku, pragniesz większej ilości faktów i masz wiele pytań, na które chciałbyś poznać odpowiedź, staramy się zaspokoić Twoje pragnienie drugą wersją «Znaczenia znaku», w której wyjaśniamy filozofię Paula Omara, jego zasady osiągnięć, powód ich istnienia, a także pewne fakty i doświadczenia innych, którzy udowodnili niezmienne prawa za pomocą tak tajemniczych wyników, że przeczą one wszelkiemu rozumowaniu.
«FILOZOFIA »JAK” PAULA OMARA
Człowiek jest organem życia, a tylko Bóg jest życiem.
—S. WEDENBORG.
Filozofia Paula Omara naucza, że Królestwo Boże to ŻYCIE – na tej ziemi – już teraz, a człowiekowi dana jest moc, by stać się jego najważniejszym czynnikiem. Jednakże wymogi niezbędne do korzystania z tej mocy utrudniają osiągnięcie tego celu swoją skrajną prostotą.
Człowiek w swojej mądrości życiowej wykorzystuje mniej niż jeden procent mocy danej mu przez Boga, aby osiągnąć sukces.
«Starajcie się najpierw o królestwo Boże i o jego sprawiedliwość» – według interpretacji Omara – oznacza to przyjmowanie hojnych darów bogactwa, zdrowia, szczęścia i zrozumienia oferowanych przez Boga w zamian za wyrażenie Jego celu na tej ziemi.
Jawnym zamysłem Boga dla ludzkiego życia na Ziemi jest postęp w kierunku życia w indywidualnej i zjednoczonej miłości, co oznacza harmonijne współistnienie, osiągnięte poprzez zrozumienie i działanie zgodnie z Jego niezmiennymi prawami.
Proste wyjaśnienie prostych zasad ich wdrażania z krótką instrukcją, jak z nich korzystać *, choć przydatne, nie jest satysfakcjonujące. Chcesz
aby poznać powód tej zasady, musimy zacząć od podstaw, praw i ich wyjaśnień, dzięki czemu będziesz mógł wykorzystać tę wiedzę do przeciwdziałania błędnym przekonaniom, które możesz teraz mieć.
XI
TRZY PODSTAWY
PIERWSZE PODSTAWY
Pierwsza fundamentalna zasada głosi, że człowiek posiada umysł, z natury obiektywny, będący funkcją fizycznego mózgu. Jest on konsekwencją fizycznych potrzeb człowieka, a jego typowym sposobem obserwacji jest pięć zmysłów fizycznych.
Jest materialnym i fizycznym przewodnikiem człowieka. Jego najwyższą funkcją jest rozumowanie indukcyjne, dedukcyjne, analityczne i syntetyczne. Umysł ludzki, choć nie posiada mocy niezależnych od organizacji fizycznej, kieruje losem człowieka.
Generalnie rzecz biorąc, ma niewiele lub wcale nie zawiera przekonań poza sferą obiektywnego rozumu. Umysł człowieka zazwyczaj nie podlega kontroli wbrew jego woli, rozumowi, pozytywnej wiedzy ani dowodom jego uczuć, wyrażonym przez umysł lub sugestię innej osoby.
Dla naszych celów zdefiniujemy rozumowanie indukcyjne jako rozumowanie, które zaczyna się od pewnych konkretnych faktów, a nie od ogólnego prawa. Stwierdzenia wyprowadzone z rozumowania indukcyjnego nie obejmują każdego pojedynczego przypadku prawa, które próbuje ono ustalić. Rozumowanie indukcyjne zakłada za prawdziwą teorię, której nie można udowodnić inaczej niż za pomocą wyników. Rozumowanie indukcyjne zaczyna się od teorii zgodnej z faktami, a następnie weryfikuje wyniki, obserwując pod kątem błędów i, w razie potrzeby, formułuje nową teorię w oparciu o zaobserwowane dane, unikając błędów.
Konieczność rozumowania indukcyjnego wynika z braku wiedzy na temat głównego faktu lub prawa rządzącego faktami.
DRUGA PODSTAWA
Drugą podstawową zasadą jest to, że człowiek ma duszę, która jest odrębnym bytem posiadającym niezależne moce i funkcje.
Dusza ma własną organizację psychiczną i jest zdolna do podtrzymywania istnienia niezależnie od ciała.
Jest substancją, esencją i wyrazem wiary, posiadającą dynamiczną moc, niezależną od ciała, ZDOLNĄ DO ZROBIENIA WSZYSTKIEGO.
OSIĄGNIĘCIE.
Jest źródłem wszystkich emocji i nieustannie, absolutnie kontroluje każdą funkcję, stan i odczucie ciała.
Jest to magazyn pamięci, który nigdy nie odrzuca żadnej myśli ani działania umysłu.
Dusza może komunikować się z duszami innych ludzi i czyni to. Ta zdolność nie jest ograniczona czasem ani przestrzenią.
Komunikuje się intuicyjnie z umysłem.
Znając wszystkie prawa natury (Boga), dusza nie potrzebuje myślenia indukcyjnego i nie jest do niego zdolna, natomiast jest w pełni zdolna do myślenia dedukcyjnego.
Jedynym ograniczeniem jest niemożność formułowania własnych przesłanek. (Oznacza to, że dusza nie może rozpocząć żadnej aktywności bez kierownictwa rozumu).
TRZECIA PODSTAWA
Trzecią podstawową zasadą jest to, że sugestia jest wszechmocnym czynnikiem zarówno duszy, jak i umysłu.
Dusza ludzka jest bezwarunkowo i nieustannie podporządkowana ludzkiemu umysłowi i sile sugestii.
Sugestie umysłu, często rejestrowane nieświadomie, nieustannie kierują i kontrolują funkcje duszy. Dusza ludzka jest bardziej podatna na sugestie własnego umysłu niż na sugestie umysłu innego.
Panowanie nad duszą przez umysł, który jest śmiertelny i fizyczny, czyni człowieka istotą moralną wolną, zdolną nauczać i kierować swoją duszą ku dobru lub złu.
Oto trzy podstawowe zasady filozofii Omara, sformułowane w celu zrozumienia prostej metody, która da ci wszystko, czego chcesz. Nie musisz wierzyć w to stwierdzenie, aby osiągnąć rezultat.
XII
WŁAŚCIWE MYŚLENIE JEST KONIECZNE
«Jak mogę dostać to, czego chcę, niezależnie od tego, czy będzie to dla mnie dobre? Podejmę ryzyko. Daj mi ten milion» – to mniej więcej werbalny komentarz osoby bezmyślnej; a do wybuchu gniewu można by dodać: «Jak mogę dostać to za darmo i pozbawić tego wszystkich innych?». Filozofia, którą ci wyjaśniam, właśnie to zakłada, pod warunkiem, że tego chcesz. Obiecuje ci się wszystko, czego pragniesz, jeśli tylko podążysz właściwą drogą.
Później otrzymasz trzy prawa, które działają równie pozytywnie, jak wszystkie prawa natury, ale teraz przyjrzymy się trzem fundamentalnym zasadom. Krótko mówiąc, fundamentalne zasady głoszą, że chociaż twoja dusza ma absolutną kontrolę nad wszystkim, co dzieje się w twoim życiu, nie ma ona inicjatora. Sam umysł wprawia proces w ruch; twój umysł lub umysł innej osoby. Innymi słowy, twoja dusza nieustannie kieruje funkcjami twojego ciała, mówiąc każdemu atomowi, co ma robić. Dlatego jeśli twój umysł mówi lub sugeruje twojej duszy coś, co twój umysł uważa za złe dla ciebie, naturalnie dostajesz to, co nakazujesz i powodujesz to, co nie jest dla ciebie dobre. Bardzo ważne jest, aby dokładnie zrozumieć tę sytuację. Możesz nie chcieć, żeby coś się wydarzyło, ale jeśli się tego boisz, naturalnie o tym myślisz, a dusza działa zgodnie z tą myślą. Swoimi myślami tworzysz własne warunki.
Wiara jest niezbędnym warunkiem skutecznego sprawowania władzy.
Chrystus, żyjący na ziemi w osobie Jezusa, będąc ograniczonym prawami Bożymi dla śmiertelników, nie wahał się przyznać, że nie jest w stanie uzdrawiać chorych bez wiary. Nie sposób odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wiara jest konieczna, ale jest to znany i udowodniony fakt.
To stwierdzenie nie powinno cię zniechęcać, ponieważ pierwsza fundamentalna zasada głosi, że rozum nie ma wiary poza obiektywną myślą; druga głosi, że dusza jest substancją i esencją wiary; a trzecia fundamentalna zasada wyjaśnia, że dusza działa pod wpływem rozumu. Nie ma alternatywy. Dlatego umysł nie musi wierzyć w możliwość osiągnięcia jakiegoś rezultatu, aby dusza mogła ten rezultat odebrać.
, gdy rezultaty są osiągane raz po raz, a umysł wie, dzięki obiektywnym wynikom, że system działa bezbłędnie, wtedy umysł również zyskuje wiarę. NA TYM ETAPIE NIC NIE JEST MOŻLIWE. .
Dla podkreślenia, konieczna wiara może być wiarą czysto duchową, a żądanie działania duszy może być szczerym pragnieniem umysłu przekazywanym za pomocą sugestii, a nie hamowanym przez anomalny aktywny opór w postaci niekorzystnej sugestii umysłu.
SŁYNNA MAŁA CZERWONA KSIĄŻECZKA «TO DZIAŁA»
No cóż, a co z tym milionem, którego pragniesz; albo nowym samochodem; albo wieloma innymi rzeczami materialnymi, które nie mają wartości? Czy możesz je zdobyć, po prostu o nich myśląc? Tak, absolutnie; bez żadnych ograniczeń, zgodnie z tą filozofią; ale czy to...
Czy naprawdę myślisz o tym, czego chcesz, czy też myślisz i mówisz o tym, czego nie chcesz przez większość czasu? Bądź szczery ze sobą, odpowiadając na to pytanie. Czyż nie jest faktem, że dzisiaj dostajesz dokładnie to, o czym najczęściej myślisz? Czyż dzisiaj nie było dokładnie tak, jak się spodziewałeś?
Mózg przez większość czasu funkcjonuje dość chaotycznie. W ciągu godziny umysł ma tysiące myśli. Dusza rejestruje je wszystkie i działa zgodnie z myślą dominującą. Najsilniejsza i najbardziej uporczywa myśl przyciąga uwagę jako pierwsza.
Książka «To działa» zawiera jasny plan komunikacji z duszą. Brzmi on następująco:
«Zapisz na papierze, w kolejności od najważniejszych, rzeczy i warunki, których naprawdę pragniesz.»
«Nie bój się chcieć za dużo. Osiągnij granicę, zapisując swoje pragnienia».
«Zmieniaj listę każdego dnia, dodając lub usuwając z niej elementy, aż uzyskasz coś, co będzie mniej więcej poprawne. Nie denerwuj się zmianami, bo to naturalne».
«Zawsze będą zachodzić zmiany i uzupełnienia, wraz z osiągnięciami i rosnącymi pragnieniami.»
Trzy pozytywne zasady osiągania sukcesu:
Zasada 1. Przeczytaj listę rzeczy, których chcesz, trzy razy dziennie – rano, po południu i wieczorem.
Zasada 2. Myśl o tym, czego chcesz tak często, jak to możliwe.
Zasada 3. Nie mów o swoich planach nikomu poza Wielką Mocą w tobie, która objawi się twojemu umysłowi.
»metoda osiągnięcia rezultatu”.
PRAWO «POWROTU»
Trudno byłoby przedstawić bardziej szczegółowy i jasny plan, jak inspirować dusze lub osiągnąć to, czego pragniesz; ale bądź ostrożny! Jak dotąd nic nie powiedziano o tych trzech prawach, z których pierwsze brzmi następująco:
PRAWO
«"Co posiejesz, to zbierzesz.".
«Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią wam w zanadrza. Bo jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą» (Łk 6,38). Słyszałeś to prawo wiele razy i prawdopodobnie niewiele ci ono do tej pory mówi. BĄDŹ PEWNY, ŻE ZAWSZE DZIAŁA Z NIEZWYKŁĄ PRECYZJĄ. .
«To prawo nazywa się «prawem karmy», co oznacza «powrót». Człowiek otrzymuje tylko to, co daje. Gra życia to gra bumerangów: myśli, czyny i słowa człowieka prędzej czy później wracają do niego z zadziwiającą dokładnością». Często nie jest to pragnienie czegoś.
John i Bill byli bliskimi przyjaciółmi, mieszkającymi w różnych miastach. John miał idealne życie rodzinne, podczas gdy Bill, przynajmniej zdaniem Johna, miał «kamień młyński».»
»na szyi” w postaci leniwej i niefrasobliwej żony.
W sobotni poranek John przybył do miasteczka Billa. Bill zabrał go do domu na obiad. Pani Bill wiedziała, że przyjedzie, ale kiedy dotarli na miejsce, nie zostali powitani gościnnie – nie było żadnych oznak przygotowań do kolacji. Pani Bill siedziała w salonie, narzekając na upał i zaproponowała, żeby zjedli obiad w jakiejś miłej restauracji.
Bill był nieco zdenerwowany, ale wrócił do domu w doskonałym humorze, zjadł kolację, jakby był do niej przyzwyczajony, i wszystko poszło gładko, z wyjątkiem rosnącej niechęci Johna do pani Bill. Powiedział nawet Billowi wszystko, co myślał, ale Bill tylko się z niego naśmiewał.
John kontynuował swoją podróż i przez następne kilka lat głównym tematem jego rozmów było: «Biedny Bill i jego leniwa żona». Minęły około trzy lata, zanim zdał sobie sprawę, że jego własna żona się zmieniła i stała się dla niego niemal tak samo bezużyteczna, jak każda inna żona.
Około pięć lat później Bill wybrał się z rodziną w podróż i odwiedził Johna. Nie wiadomo, co myślał o pani John, ale John zauważył, że pani Bill nie jest taka zła; wręcz przeciwnie, życzyłby sobie, aby jego żona była równie towarzyska. Później ktoś przysłał Johnowi tę małą czerwoną książeczkę «To działa». To skłoniło go do zgłębienia tematu leczenia tej przypadłości.
Zarówno pani John, jak i pani Bill wiodą dziś idealne życie, ale chodzi o to: John, nieustannie zafascynowany leniwą żoną Billa, poddał ten pomysł jego duszy i dostał to, o czym myślał najbardziej i czego najmniej pragnął: swoją własną leniwą żonę.
Historia Billa i Johna jest prawdziwa i ilustruje wpływ umysłu na duszę oraz jej moc urzeczywistniania myśli. Można powiedzieć: «To się po prostu stało», ale kiedy tysiące takich zdarzeń powtarza się w ten sam sposób, przestaje to być zbiegiem okoliczności. John zasiał «plon leniwych żon», a żniwo nie mogło być inne. Gdyby, niezależnie od opinii, poświęcił tyle samo czasu, uwagi i obserwacji czarującym cechom pani Bill, jego żona, podobnie jak żona Billa, byłaby tym, kim on pomógł im się stać – pracowitą i czarującą.
Nic nie dzieje się «tak po prostu». Każdy skutek ma swoją przyczynę. Każdy skutek ma swoją przyczynę.
Czy uważasz, że to zbieg okoliczności, że wszyscy ci starożytni mędrcy w taki czy inny sposób wyrażali to, co znamy jako Złotą Zasadę: «Czyń innym tak, jak chcesz, żeby oni czynili tobie»? Dlaczego to zalecali?
Czyż nie oznacza to: możesz oczekiwać, że inni będą traktować cię tak samo, jak ty ich traktujesz; albo: «Co człowiek sieje, to i żąć będzie»? Czy chciałbyś to udowodnić dzisiaj? Cóż, zacznij z miłością w sercu do każdej żyjącej osoby, a dziś otrzymasz miłość w zamian. Nienawidź, a nienawiść do ciebie wróci. Oszukuj, a zostaniesz oszukany. Daj, a otrzymasz. Zatrzymaj, a zostanie ci zabrane.
To prawo jest nieuniknione i sięga dalej. Jeśli zdobędziesz coś mocą swojej duszy, a czyniąc to, skrzywdzisz kogoś innego, zapłacisz w całości – ani więcej, ani mniej – w ten sam tajemniczy sposób, w jaki zdobyłeś i skrzywdziłeś. Tak działa Prawo Numer Jeden i to właśnie poprzez przestrzeganie tego prawa Złota Zasada była zalecana, a nawet objaśniana przez starożytnych Żydów jako streszczenie prawa.
Czy ignorowanie takiego prawa, gdy widzimy je w codziennym działaniu, jest mądrością, czy ignorancją? Zatrzymaj się i pomyśl o tym, bo wkrótce udowodnisz moc duszy, która daje ci to, czego pragniesz, realnymi rezultatami, i niezwykle ważne jest, abyś mądrze korzystał z tej mocy. Możesz być bardzo mądry, ale Prawa Kompensacji nie zmienisz. Otrzymasz proporcjonalnie do tego, co dajesz – miara za miarę. To prawo Boże, dar dla ciebie i dla całej ludzkości.
Na świecie jest wystarczająco dużo bogactwa, by uczynić każdego człowieka milionerem bez krzywdzenia innych. Jest też wystarczająco dużo ubóstwa dla wszystkich, którzy go pragną; ale wystarczająco trudno je osiągnąć bez krzywdzenia siebie i innych.
Pani Annabelle Grayson nie została wymieniona z nazwiska, ale miała 62 lata i była żoną pastora. Jej mąż, wielebny pan Grayson, zmarł w 1927 roku, pozostawiając majątek o wartości około 5500 dolarów, z czego 3500 dolarów stanowił certyfikat na akcje znanej firmy samochodowej, na której czele stał as lotniczy. Nie wiadomo, jak dokładnie nabyto te akcje, ale w chwili śmierci pana Graysona firma znajdowała się w rękach powiernika. Akcje były warte nie więcej niż dziesięć centów za dolara i nie można ich było sprzedać za pięć.
Pani Grayson przeprowadziła wywiad z prawnikiem, który za dwadzieścia pięć dolarów zbadał jej szanse i powiedział jej, że akcje są bezwartościowe. Następnie ktoś przysłał jej książkę zatytułowaną «To działa», która zawierała plan i zasady, które właśnie przeczytałeś. Pani Grayson prawdopodobnie nie była aż tak dobrze poinformowana w…
biznes, ale przynajmniej była na tyle rozsądna, by podjąć ryzyko, skoro nic to nie kosztowało. Napisała, że chce instrukcji, jak zamienić bon na 3500 dolarów na prawdziwe pieniądze. W niecały tydzień przekonała samą siebie, że wielebny Alward Jones – nie jego nazwisko – z Indianapolis, który uczęszczał do Seminarium w Greensburgu z jej mężem, jej pomoże. (Jej dusza mogła jej to powiedzieć i prawdopodobnie tak zrobiła). Pojechała więc do Indianapolis i przedstawiła mu problem. Był bezradny, nie mając doświadczenia w dziedzinie inwestycji, ale zasugerował, żeby skontaktowali się z Franklinem Willsem (imię zmienione), prezesem firmy samochodowej, który był jednym z jego parafian.
Wills wysłuchał opowieści, spojrzał na certyfikat, a potem na siwowłosą damę, tak słodką w swojej prostocie, która powiedziała: «Mamo, prawnik, który ci powiedział, że te akcje są bezwartościowe, nie znał się na robocie. Zrealizuję je za ciebie. Zanieś ten mój czek do Union Trust Company, podpisz na odwrocie, a dostaniesz 3500 dolarów; a kiedy wrócisz do domu, powiedz temu prawnikowi, żeby ci oddał dwadzieścia pięć dolarów, bo się mylił«.
Kolejny zbieg okoliczności, prawda? Akcje nie są teraz warte dziesięć centów za dolara, ale producent samochodów wkrótce po tym wydarzeniu pod wpływem przeczucia obniżył cenę swojej linii samochodów i podjął kolejny, bardziej radykalny i ewidentnie nierozsądny krok w swoim marketingu.
Ponieważ zysk pani Grayson, który on osiągnął, przeniósł jej majątek z pozycji debetowej na kredytową w jej księgach rachunkowych, zmiany cen i metod przyniosły tej firmie samochodowej pokaźny zysk w następnym roku. Kolejny «zbieg okoliczności» spowodowany zasadzeniem odpowiednich nasion i zebraniem pełnych, obfitych plonów.
Pani Grayson opowiedziała swoją część historii. Dane dotyczące mety podano w artykule w magazynie motoryzacyjnym.
Nie pozwól, by strach przed działaniem prawa karmicznego powstrzymał cię przed wykorzystaniem mocy duszy do zdobycia dóbr, które mogą przynieść korzyść tobie lub innym. W większości przypadków zdrowy rozsądek jest niezawodnym przewodnikiem. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, czy możesz zaszkodzić innym, złóż prośbę lub petycję warunkowo.
Dla dobra wspólnego i Bożej aprobaty. Złóż na Niego ciężar decyzji i jej konsekwencji.
Twoja dusza odpowie Ci intuicyjnie. Masz również Dziesięć Przykazań i Złotą Zasadę jako przewodników. Wszystko, co nie narusza tych trzech sprawdzonych zasad ludzkiej aktywności, jest dla Ciebie korzystne: Bogactwo, Zdrowie, Szczęście i Miłość.
Postępuj zgodnie z planem i stosuj się do trzech zasad zaczerpniętych z książki «It Works»: —
Zapisz czego chcesz.
Pamiętaj o tym cały czas.
Pomyśl, jak możesz to osiągnąć. Potwierdź, że to już jest twoje w tej idei, a tym aktem umysłu zasiałeś ziarno w swojej duszy. Rozpocząłeś coś i jeśli będziesz to pielęgnować nieustanną afirmacją i działać zgodnie z intuicyjnym przekazem swojej duszy, osiągniesz swoje pragnienie.
Twoja dusza może ci podpowiedzieć, abyś popracował nad tym w określony sposób, albo może to przyjść do ciebie przez tak zwany zbieg okoliczności. Ale pamiętaj, gdy to nastąpi – bez względu na przyczynę – podziękuj Bogu za to, że dał ci siłę duszy, abyś mógł to zrobić.
Innymi słowy, podziękuj swojej duszy, niezależnie od tego, czy twój umysł wierzy, że ma to jakikolwiek związek z rezultatem. Jeśli tak zrobisz, twój umysł w końcu nabierze wiary, a następnie, dzięki połączeniu wiary duszy i umysłu, będziesz w stanie osiągnąć to, co niemożliwe.
Jeśli uważasz, że twoje osiągnięcie to zbieg okoliczności i przypisujesz je swojej wrodzonej inteligencji, nie wzbudzisz w sobie wiary w moc swojej duszy ani w jej świadome czy inteligentne wykorzystanie.
Mary Humphrey jest osobistą sekretarką prezesa dużej firmy produkującej sprzęt. Otrzymała wiadomość o treści: «Działa». Plan brzmiał absurdalnie, ale uznała, że warto spróbować, więc napisała, że chce pierścionek z diamentem. Następnie przejrzała wszystkie szczegóły wyboru pierścionka, zapisała nazwę jubilera, cenę pierścionka, wybraną oprawę i uważnie czytała tekst przez cztery dni; ale nic z tego nie wyszło. Uznała to wszystko za «bzdury», jak to określiła, i opowiedziała o tej głupiej książce swojemu pracodawcy. Przeczytał ją i powiedział jej, że to najlepszy plan osiągnięcia celu, jaki znał.
pytając ją, czy próbowała. «Tak» – odpowiedziała Mary – «ale nie zadziałało».
To było w październiku. 25 grudnia tego roku państwo Pracodawca podarowali Mary identyczny pierścionek, który wybrała. Nie wiadomo dokładnie, jak znalazł formularz z pisemnym życzeniem i opisem pierścionka; ale Mary wciąż mówi o tym niesamowitym «zbiegu okoliczności» i o biednych, nadmiernie…
Mądra dziewczyna, która dokonała tego prostego wyczynu siłą duszy, wciąż nie zdaje sobie sprawy ze swojej obsesyjnej mocy. Jej ogólny wynik był tylko o jeden pierścień lepszy, co jest naprawdę żałosne.
Oto kolejny incydent z «pierścieniem»:
Rose Marie jest pracownicą salonu kosmetycznego w Chicago. Co tydzień czesze panią Gaylord. Kiedyś opowiedziała klientce, jak płaciła dolara tygodniowo za pierścionek w klubie jubilerskim. Co tydzień powtarzano jej, że wygra, i że nikt nie może wpłacać przez pięćdziesiąt tygodni bez wygranej. Wpłaciła czterdzieści pięć dolarów, ale kiedy pierścionek został wyceniony, okazało się, że jest wart około dwóch dolarów.
Czterdzieści pięć dolarów to dla Rose Marie fortuna, a pani Gaylord była bardzo zaniepokojona. Poszła do pana Gaylorda, który tego dnia przeczytał książkę «To działa». Zasugerował, żeby zapisała swoje życzenia; napisała więc: «Chcę, żeby Rose Marie odzyskała swoje czterdzieści pięć dolarów» i skrupulatnie zastosowała się do instrukcji; ale przez wiele dni nic się nie działo. Nadal nalegała.
Dwa tygodnie później pan Gaylord zainteresował się sprawą. Skontaktował się z policją, ale nie dotarł daleko. Kilka dni później odwiedził wiceprezesa czołowej chicagowskiej gazety, który wręczył mu list do policjanta. Wtedy rozpoczęła się akcja. Ubrany po cywilnemu mężczyzna w towarzystwie pana Gaylorda odwiedził biuro klubu jubilerskiego, gdzie zwrócono mu pieniądze. Tego samego wieczoru pan Gaylord powiedział do żony: «Możesz skreślić to jedno życzenie ze swojej listy. Oto czterdzieści pięć dolarów dla Rose Marie».
Można to nazwać «zbiegiem okoliczności», ale gdyby plan nie został zrealizowany lub gdyby pan Gaylord nigdy nie usłyszał o nim z książki, Rose Marie nigdy nie odzyskałaby swoich pieniędzy.
Te prawdziwe historie mają na celu zachęcenie i przekonanie cię do świadomego wykorzystania mocy twojej duszy. Jeśli nie robisz tego świadomie, bądź pewien, że robisz to nieświadomie – zazwyczaj na własną szkodę.
Możesz znaleźć pewne pocieszenie w alibi dla swojej sytuacji życiowej, ale po zapoznaniu się z planem, zasadami i doświadczeniami innych, z pewnością nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, że nie spróbujesz przynajmniej pokazać wielkiego daru Boga – mocy twojej duszy pozwalającej osiągnąć sukces.
«"Wizja, którą świętujesz w swoim umyśle, ideał, który wychwalasz w swoim sercu, na nim zbudujesz swoje życie, na nim się staniesz.".
—JAMES A. ALLEN .
«Pragnienie serca czegokolwiek jest pewną obietnicą Boga»
wysłane z wyprzedzeniem, aby pokazać, że jest już twoje w nieograniczonym królestwie rezerw.".
- G. E. MILIE CADY .
XV
CISZA WZMACNIA WIARĘ
Trzecia zasada książki "To działa" mówi, aby nie mówić o swoim planie ani o rezultatach eksperymentów z mocą duszy. Powód jest dwojaki. Jeśli ci się nie uda, większość twoich słuchaczy zgodzi się z tobą, że plan jest głupi. Jeśli się powiedzie i im o tym opowiesz, zwątpią w ciebie; a jeśli nie będziesz głęboko przekonany o tej prawdzie, możesz stracić wiarę, którą zyskałeś.
Billy Goin miał zeza. Praktykujący Christian Science po kilku zabiegach wyprostował mu oko. Billy wiedział, że jest proste.
Zobaczył to w lustrze lekarza i był bardzo szczęśliwy. Spotkał przyjaciela na ulicy i powiedział do niego: «Patrz! Chrześcijańska Nauka wyprostowała mi oko!». Przyjaciel nie wierzył w Chrześcijańską Naukę, a jego twarz wyrażała niedowierzanie, gdy spojrzał Billy'emu w oko. Wątpliwość została telepatycznie przekazana Billy'emu: «Zwariowałeś!» – to była sedno wiadomości; spojrzał w okno Marshall Field's, aby upewnić się, że oko nadal jest proste. Rezultat nie mógł być inny – obawiał się, że oko znowu się skrzywiło i – tak się stało!
Ta historia pochodzi bezpośrednio od Billy'ego i została przekazana jego pracodawcy. Ten sam lekarz ponownie skorygował jego wzrok, ale zaledwie sześć miesięcy później. Choć jest to hołd dla Chrześcijańskiej Nauki, a w jej ramach dokonano wielu niezwykłych osiągnięć, każda z kilkunastu innych metod dałaby ten sam rezultat – równie łatwo można by go zniweczyć, jak pewnego dnia, gdy Billy bezmyślnie powiedział coś do swojego wątpiącego przyjaciela, a potem wyjrzał przez okno. To prawdziwa historia i dobry przykład tego, dlaczego nie należy mówić o swojej mocy opętania, dopóki nie nabierze się przekonania, którego nie da się zachwiać ani zmienić.
John Weitzel był robotnikiem dorywczym. Jego żona, Helen, dorabiała, aby dorobić do pensji. Obiecali sobie, że ich trzyletnia córka, Anna, zdobędzie wykształcenie i odbierze im przywileje. Potem urodziła się druga córka, Mary. Lekarz stwierdził, że jest niewidoma.
Helen Weitzel, silna w wierze katolickiej, zwróciła się ze swoim problemem do Boga. Nie zastanawiała się nad przyczyną tej tragedii. Pragnęła jedynie ulgi – przywrócenia wzroku dziecku. Jej jedyną nadzieją była prosta wiara w sanktuarium uzdrowień. Wiedziała, że w kościele Sainte-Anne de Beaupre co roku tysiące ludzi doznaje uzdrowień, więc postanowiła tam zabrać swoje dziecko.
John nie popierał wydawania przez nią ich pieniędzy na ten cel. Dowodził, że jeśli lekarze nie pomogą Mary, nie ma ratunku; ale Helen, pomimo surowości męża, z nieustraszoną odwagą zabrała ze sobą rodzinne oszczędności. W kościele św. Anny wspięła się na stopnie na kolanach, modląc się na każdym stopniu; ale cud się nie zdarzył!
Wróciła do domu, wciąż silna w wierze. Widziała uzdrowienia innych i zastanawiała się, czy jej modlitwy nie zostały źle odmówione. Może z powodu Johna.
Ich nastawienie było inne, niż to. Natychmiast poszła do pracy jako sprzątaczka na noc, żeby zarobić na kolejną podróż. Dwa lata później odbyła drugą pielgrzymkę. Znów weszła po schodach, znów się modliła i znów nic się nie wydarzyło.
Znów w domu. Znowu zaczęła pracować i oszczędzać na trzecią podróż. Minęły dwa lata, lata ciężkiej pracy i niezachwianej wiary. Kiedy Mary miała pięć lat, ta odważna matka ponownie przyprowadziła swoje dziecko do sanktuarium uzdrowienia. W połowie długich schodów zdarzył się cud. Oczy dziecka się otworzyły! Wielka wiara Helen zwyciężyła.
Nikt nie może powiedzieć Helen Weitzel, że Bóg tego nie zrobił i że miała rację. Postępowała zgodnie z Jego prawem. John nie interweniował po raz trzeci. Jej niezachwiana wiara pokonała wszelkie przeszkody.
Lekarze mogliby stwierdzić, że jakiś brud lub piasek w oczach dziecka przeciął błonę źrenic. Czy Helen by w to uwierzyła? Czy powiedziałaby, że to «po prostu się stało»?
Mary ma teraz 24 lata i pracuje jako osobista sekretarka. Ma piękne, jasnoniebieskie oczy. Nie nosi okularów. Anna, jej siostra, błyskotliwa bizneswoman, opowiedziała mi tę historię. Powtarzam ją wam, aby zilustrować potęgę duszy.
WIELKIE DUSZE POLEGAJĄ NA BOGU
Czy ma znaczenie, jaką metodę się zastosuje i czy wynik jest gwarantowany?
Święta Anna de Beaupré i bogobojni kapłani dawnych czasów, którzy założyli to sanktuarium uzdrowienia, pomogli tysiącom cierpiących ludzi. Jeśli twoja dusza podpowiada ci, żebyś udał się do świętej Anny, posłuchaj tej rady. Jeśli zwrócisz się do Chrześcijańskiej Nauki lub do lekarza, posłuchaj tej rady.
Być może prawdą jest, a z pewnością prawdą, że jednym z głównych źródeł mocy leków w leczeniu chorób jest sugestia duszy pacjenta w momencie podania leku. Skoro to prawda, wynika z tego…
Że kiedy pacjent wierzy w lekarstwo, należy je podać. Cokolwiek możesz zrobić w umyśle lub poza nim, aby umysł zachowywał się zgodnie z twoimi oczekiwaniami, powinno zostać zrobione. To, czy podkowa zostanie znaleziona przybita «palcami do góry czy do dołu», nie ma większego znaczenia, jeśli uzyskany zostanie rezultat. Niejeden kasztanowiec noszony w lewej kieszeni spodni wyleczył stary reumatyzm, a kości niejednego człowieka zawsze bolą przed burzą. Śmiejemy się z absurdalności starego indiańskiego szamana, który tak groteskowo malował swoją twarz i dziko wymachiwał jaskrawo pomalowanym pęcherzem podczas leczenia; ale jego metody działały. Dziś, dla efektu psychicznego, często znajdujemy piękny bukiet amerykańskich piękności na sali operacyjnej u uzdrowiciela parapsychicznego.
Ludzki umysł jest podatny na wpływy na wiele sposobów, a «prawdziwie szczęśliwy jest ten, kto znalazł klucz do kontrolowania swojego umysłu»; innymi słowy, prawdziwie szczęśliwy jest ten, kto nauczył się modlić w taki sposób, że jego modlitwy zostały wysłuchane.
Wybitna postać Chicago, ojciec David Gibson, superintendent Episkopalnego Przytułku Katedralnego na rogu Peorii i Washington Boulevard, jest właśnie takim człowiekiem. W przytułku kolejka po chleb dla nieszczęśników wydaje się czasem nie mieć końca. Żywność, ubrania i buty trzeba zdobywać w ogromnych ilościach, ale wszyscy są nakarmieni, ubrani i pocieszeni. Kiedy ojciec Gibson kończy, modli się o buty – i je otrzymuje. Jego potrzeby zostają zaspokojone – jego modlitwy zostają wysłuchane. Te same modlitwy, wypowiadane tym samym głosem przed tym samym ołtarzem przez kogoś innego, mogą nie przynieść żadnego rezultatu. Jedyna różnica jest taka: ojciec Gibson wie, że dostanie buty lub cokolwiek innego, czego potrzebuje. Powierza tę sytuację Bogu – i buty, lub cokolwiek to jest, docierają. Przeciętny człowiek jest przekonany, że taka procedura nie może być rozsądna, a z pewnością dla takiego umysłu nie jest.
Sprawienie, by twój umysł zachowywał się tak, jak tego chcesz, lub uzyskanie odpowiedzi na twoje modlitwy nie jest łatwym zadaniem, nawet jeśli faktycznie udowodniłeś, że jest to możliwe. A jeśli jakiś przedmiot materialny — krucyfiks, kapliczka, bukiet kwiatów, morze, szczyt góry, dawka lekarstwa lub pomalowany pęcherz — może ci pomóc, skorzystaj z niego, jak najbardziej.
JAK CZŁOWIEK MYŚLI, TAKI BĘDZIE
W małym miasteczku w Ohio mieszka wynalazca, którego nazwisko znane jest na całym świecie. Studiował i rozumie większość systemów uzyskiwania rezultatów za pomocą tak zwanych metod «umysłu nad materią». Udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że dzięki wierze w umysł i duszę może osiągnąć rezultaty, które wydają się niemożliwe według wszelkich praw materialnych i naukowych. Mieszka w pięknym wiejskim domu, otoczony ptakami, kwiatami i niemymi zwierzęcymi przyjaciółmi, demonstrując je i osiągając rezultaty, które, gdyby je opowiedziano, zakłóciłyby cel tej książki, zamiast go wzbogacić. Są one bezpodstawne, pozornie nierealne i inni nie mogą w nie uwierzyć, nawet gdy są faktycznie udowodnione wzrokiem i słuchem. Można by zatem przypuszczać, że taki człowiek, zademonstrowawszy moc Boga, zdolny do takich cudów, miałby moc panowania nad swoim umysłem w każdych warunkach; ale tak nie jest.
Wiele lat temu cierpiał na to, co lekarze nazywali «słabą kontrolą zastawek». Zastawki w jego sercu i innych narządach w pewnych momentach nie działają, co prowadzi do zapaści. Do zapaści tych dochodzi zazwyczaj, gdy jest w
Grupa znajomych, którzy wiedzą o jego chorobie i czekają na moment, by zapaść. Umysł znajomego najwyraźniej komunikuje się z nim telepatycznie, zawory przestają działać, a on upada – zazwyczaj w najmniej odpowiednim momencie lub w najmniej odpowiednim miejscu.
Dowód na to, że takie zapaści można kontrolować umysłem, został ostatecznie przedstawiony przez autora zeszłego lata. Wynalazca pokazywał mi swój nowy samochód, poruszający się z prędkością ponad sześćdziesięciu mil na godzinę, z doskonałą kontrolą; ale gdy wyszedł na drugi koniec swojej budowy, aby udzielić instrukcji kilku robotnikom, opanowała go «myśl o zaworze» i zaczął się chwiać. W niecałe dwie sekundy miałem cygaro w ustach, sięgnąłem po zapałkę i powiedziałem na głos: «Cholera, nie mam zapałki! Masz?». Efekt był natychmiastowy. Sięgnął ręką do kieszeni kamizelki po zapałkę; «myśl o zaworze» zniknęła, a ciało wróciło do normy.
Wynalazca wiedział, że «prowadzi»; wiedział, dlaczego dał się ponieść emocjom. Kiedy zaproponowałem, żebyśmy pojechali do domu, powiedział: «Nie bój się. Nigdy nie mam problemów z prowadzeniem. Dlatego jeżdżę tak szybko – nie mogę myśleć”.
«tylko o prowadzeniu pojazdu». Innymi słowy, problemy z zaworami pojawiały się tylko wtedy, gdy o tym myślał.
Ta ilustracja ma dwa powody. Po pierwsze, pokazuje trudność wykorzenienia błędnego przekonania, które zakorzeniło się w umyśle – trudność uzasadnienia użycia sugestii, czy to za pomocą przedmiotu materialnego, czy czegoś innego. Po drugie, kiedy mój przyjaciel wynalazca czyta swoje dzieło, może uświadomić sobie absurdalność sytuacji i znaleźć sposób, by zmusić swój umysł do ciągłego sugerowania idealnego organizmu fizycznego.
SPRAWDZONY PLAN OSIĄGNIĘĆ

W planie skopiowanym z książki «To działa» obiektem materialnym, który ma pomóc w kontrolowaniu umysłu, jest twoja pisemna lista tego, czego chcesz, koniecznie szczegółowo opisana –
Jeśli chodzi o pieniądze, podaj kwotę, jakiej chcesz i sposób, w jaki możesz ją zdobyć.
W przypadku samochodu należy podać markę, kolor, cenę i miejsce sprzedaży.
Jeśli podróżujesz, to gdzie, kiedy i z kim.
Nakazano ci sporządzić listę, ponieważ twój kapryśny umysł jest podatny na zapominanie. Przeglądasz swoją listę trzy razy dziennie, aby utrwalić ją w pamięci; i nikomu nie mówisz o swoim planie, aby nie osłabili twojej wiary błędnymi radami.
Dopóki żyjesz, twoja dusza nieustannie działa zgodnie z inspiracjami, które dominują w twoim umyśle.
Musisz zdać sobie sprawę, że tylko Ty jesteś odpowiedzialny za kierowanie swoim życiem i przeznaczeniem. Dlatego zawsze musisz właściwie i mądrze kierować działaniami swojego umysłu.
Powiedziano ci, że wymagania są tak proste, że możesz je pominąć, a ty wielokrotnie zgadzałeś się z powiedzeniem: «Jak
«Jak człowiek myśli, taki jest»; ale teraz powinno to dla ciebie znaczyć więcej, bo musisz zrozumieć wagę świadomego kierowania swoimi myślami. A co powiesz na milion?
Nadal uważasz, że to nie dla ciebie?
Być może «Sto tysięcy» to wszystko, co mieści się w Twojej wizji. Czy to pięciodolarowa podwyżka tygodniowej pensji, czy niebieski świstek papieru; czy to ogłoszenie o awansie na stanowisko kierownicze, czy o degradacji; czy będziesz jednym z czterystu, czy jednym z czterech milionów – to TWOJA OSOBISTA DECYZJA. Jeśli naprawdę chcesz coś osiągnąć, musisz ZACZĄĆ. Stwórz plan i go realizuj. Nic ważnego nie dzieje się bez planu; a niezawodnym sposobem na monitorowanie postępów jest prowadzenie dziennika codziennych działań i notowanie rezultatów.
Prawo numer jeden: «Co posiejesz, to zbierzesz», jest tak proste i prawdziwe, że większość z nas nie przestrzega go ani nie zdaje sobie sprawy z jego mocy; weźmy więc Złoty Kwadrat Paula Omara. Zachowaj go w pamięci jako przypomnienie o tym prawie. Niech pomoże ci sprawić, by ten wyjątkowy umysł pracował dla ciebie.
JEDNOŚĆ MOCY DUSZY
Nie ma nic bardziej zdrowego niż zaufanie innych do ciebie, i nic bardziej zdrowego niż twoje zaufanie do kogoś innego. Czasami nawet udawane zaufanie czyni cuda. Czterdzieści lat temu, w małym miasteczku, uliczny handlarz sprzedawał tajemniczy napój, któremu nadał wzniosły tytuł «Eliksir Życia». Według wykładu poprzedzającego sprzedaż, napój ten miał leczyć wszystkie bóle i dolegliwości, które były dziedzicami ludzkości. Aby przyciągnąć tłum, w kręgu światła płonących pochodni na jego jaskrawo pomalowanym wozie, wygłosił wykład o frenologii, ilustrując swoje tezy ludzką czaszką i małymi chłopcami, których udało mu się zwerbować do pomocy. Przybywszy w momencie, gdy potrzebował kogoś do operacji, podczas swojej frenologicznej dyskusji wezwał ochotników. Po chwili wahania, drobna, zaniedbana postać weszła po schodach prowadzących na platformę wozu i zatrzymała się obok niego. Tłum przepychał się i głośno śmiał, z dobrodusznymi szyderstwami. «Podmiot», który się zgłosił, był synem Pete’a, wiejskiego pijaka, prawdopodobnie uważanego za najbardziej żałosnego przedstawiciela młodego pokolenia w mieście. «Jeśli ma jakieś guzy na głowie» – powiedział głos obok mnie – „staruszek nabijał je kijem”.
Chłopiec stał, mrużąc oczy w blasku latarki. Był wyraźnie zdenerwowany i zawstydzony, ale w jego śmiałości było coś z odwagi.
rozgłos, który mi się podobał.
Frenolog, znając psychologię tłumu, szybko wykorzystał tę okazję, by zagrać na humorze publiczności. Jego zręczne palce badały głowę chłopca, obracając ją to w jedną, to w drugą stronę, przechylając brodę, to opuszczając, podtrzymując lawinę komentarzy i wyjaśnień, które poruszały przechodniów… «Oto rzadki okaz… intelektualisty, zmotywowanego, studenta, menedżera, lidera… życzliwego, odważnego, pracowitego, wytrwałego, dominującego».
Kontynuował więc swoją paplaninę, aż zauważył, że tłum ma już dość żartów; wtedy nagle puścił chłopca i z entuzjazmem wrócił do sprzedaży «Eliksiru Życia». Mieszkańcy wioski obserwowali go, ale ja obserwowałem chłopca i wydało mi się, że na jego twarzy pojawił się nowy wyraz, w jego oczach pojawiło się nowe światło, jakby w nim obudziła się uśpiona moc.
Zniknął mi z oczu i incydent popadł w zapomnienie.
Zeszłego lata ponownie odwiedziłem starówkę. Na rynku pojawił się uliczny oszust. Był tak podobny do starego, że przypomniałem sobie incydent z chłopcem. Zwróciłem się do «starego mieszkańca», który mi towarzyszył. «A tak przy okazji» – zapytałem – „co się stało z synem starego Pete’a?”
On się zaśmiał.
«Zabawne» – odpowiedział. „Czy słyszałeś kiedyś o szanownym Henrym Porterze Donnellsonie, który narobił tyle zamieszania w Kapitolu jako reprezentant interesów wielkiego biznesu stanowego? No cóż, to on”.
To, co wyglądało na okropny żart spłatany synowi starego Pete'a, było żartem dla wszystkich oprócz chłopca. O dziwo, on w to uwierzył. Ktoś w niego wierzył i miał zostać wielkim człowiekiem, zgodnie z przepowiednią.
Mój przyjaciel Tim Thrift, który opowiedział mi tę historię, dodał: «Wrzuć kamyk do spokojnego stawu, a jego fale rozprzestrzenią się coraz szerszymi kręgami aż do najdalszego brzegu. Wrzuć myśl do wrażliwego umysłu, a jej wpływ, dobry czy zły, będzie coraz bardziej przenikał jego najdalsze horyzonty myślowe».
Kiedy Mahomet opowiedział swojej żonie Chadidży o swojej wizji nieba i boskim przeznaczeniu, choć może się to wydawać dziwne, ona uwierzyła mu i została jego żoną.
Pierwszy konwertyta. Jej zaufanie do Mahometa wzmocniło jego wiarę i w znacznym stopniu przyczyniło się do sukcesu religii, którą założył. Jakże to prawdziwe i jak szczęśliwe jest dziecko, którego rodzice są na tyle mądrzy, by przepowiadać mu świetlaną przyszłość, zamiast podkreślać jego wady. Tacy rodzice nie biorą pod uwagę destrukcyjnego wpływu tych negatywnych sugestii zaszczepionych w czujnym i płodnym umyśle dziecka.
Jedyne pragnienie rodziców i dziecka, aby w przyszłości jego życie było udane, musi sprawić, że taki stan stanie się rzeczywistością.
Siła sugestii przekazywana od jednej duszy do drugiej, zwłaszcza gdy obiekt sugestii jest przyjemny i pożądany dla obu, natychmiastowo łączy obie dusze, a rezultatem jest zjednoczone pragnienie duszy.
Znany Rotaryjczyk, który obecnie mieszka w Phoenix w Arizonie, niedawno opowiedział mi taką historię o sobie:
«Pewnego dnia, mając około szesnastu lat, siedziałem na ławce rezerwowych i oglądałem trening dwóch drużyn przed meczem baseballowym. Rozmawiałem z łapaczem St. Louis Browns, Buzzem Keckiem, który miał złamany palec i spędzał czas w domu w DeSoto w stanie Missouri, czekając na wygojenie się palca. Był idolem wszystkich chłopców grających w baseball.
«Jeden z zawodników drużyny gospodarzy złamał palec na treningu, a kapitan podszedł do nas i powiedział do zawodowca, z którym rozmawiałem: «Naprawdę nie mamy szczęścia. Mecz zaraz się zacznie, a nie mamy zawodnika, który mógłby zastąpić naszego łącznika»”.
«Zawodowiec powiedział: «Ten facet jest najlepszym łącznikiem w stanie. Dajcie mu szansę»”.
«Potem zwracając się do mnie, powiedział: «Podejdź pod główną trybunę, załóż swój garnitur i pokaż im, jak grać na tej pozycji».”.
«Wyszedłem na mecz i wszystko szło dobrze, aż nadeszła moja kolej na odbijanie. Zawodowiec siedział obok mnie i powiedziałem mu: «Mam problem z wejściem do bazy. Na bazach jest dwóch zawodników i wyrzucą tego gościa na spacer, żebym miał szansę, a ja przyjdę z zapełnionymi bazami».
«Powiedział: «To najlepsze miejsce na świecie, żeby awansować, bo każdy może uderzyć piłkę, gdy na bazie nie ma nikogo, ale żeby awansować, trzeba być prawdziwym pałkarzem»”.
Z zapełnionymi bazami, wprowadź ich i dasz radę. Pamiętaj, że on musi zdobyć trzy strike'i, a ty tylko jedno. Żaden miotacz nie zdobędzie trzech strike'ów, jeśli ty nie zdobędziesz co najmniej jednego. Pamiętaj też, że albo ty się go boisz, albo on boi się ciebie. Nie Pospiesz się do bazy. Stań przy stanowisku pałkarza, spluń na dłonie, zaciśnij pasek i śmiej się z niego. Daj mu znać, że się go nie boisz, a wszystko będzie dobrze. Pozwól mu minąć pierwszą piłkę i śmiej się z niego. Nie jest tak dobry, jak dzieciaki, z którymi się bawiłeś, a ty jesteś najlepszym pałkarzem na świecie w swoim wieku.
«Wyszedłem do pałki, myśląc, że jestem najlepszym pałkarzem. Uderzyłem dwa punkty i zdobyłem wszystkie trzy. Potem grałem kilka razy przeciwko temu samemu miotaczowi, a on często mówił mi, że wolałby grać z kimkolwiek innym, bo zawsze się z niego śmiałem i sprawiałem mu tyle kłopotów».
«Pamiętam tę wielką lekcję z młodości na każdym kroku mojego życia do dziś. Pokazuje ona, do czego może prowadzić pewność siebie i jak ją wzmacnia pewność siebie i rady innych.».
Jak niewielu zdaje sobie sprawę z ogromnej mocy sugestii. Weźmy czteroosobową rodzinę żyjącą niezależnie od siebie, a rezultatem jest zdezorganizowana, kłótliwa i niezadowolona grupa, z której każdy szczerze wierzy, że jedna lub cała trójka jest odpowiedzialna za ten stan. Żadnemu z tej czwórki nie udaje się osiągnąć sukcesu, jeśli w ogóle, i byłoby o wiele lepiej, gdyby żyli osobno, jeśli sytuacja nie zostanie naprawiona.
Kolejna czteroosobowa rodzina, żyjąca dla siebie nawzajem, znająca i akceptująca pragnienia pozostałych, reprezentuje siłę duszy szesnaście razy potężniejszą niż pierwsza wspomniana rodzina. Każda osoba czyni postępy dzięki pomocy pozostałych trzech. Cała rodzina rozwija się dzięki jedności duszy.
Kiedy znajdziesz kogoś, kto cię «wspiera», wierzy w ciebie, liczy na twój sukces i go docenia, twoje szanse podwajają się. Ty oczywiście dbasz o to, dając to samo innym.
Połączona dobra wola klientów jest jednym z największych atutów przedsiębiorstwa, ponieważ w jedności siła.
Aby osiągnąć realne korzyści, nie wystarczy po prostu skonsolidować aktywa materialne. Duchowe pragnienia menedżerów, pracowników, dystrybutorów i klientów muszą koncentrować się na wspólnym centrum zainteresowania. Sukces czy…
Porażka każdego biznesu zależy od opinii (pragnienia duszy) wszystkich ludzi, z którymi ma on styczność.
Zarówno reklama, jak i propaganda służą wyłącznie zapewnieniu powszechnej akceptacji w sprawach przedsiębiorstw, miast, państw, narodów i tak naprawdę całego świata.
PRAWO WIĘKSZOŚCI
Charakter świata jest wynikiem wyrażania świata przez duszę, a ponieważ dusza podlega rozumowi, to naturalnie świat jest taki, jaki myśli. Jak myśli naród, państwo, miasto czy przedsiębiorstwo, tak jest, a zatem Drugie Prawo filozofii Paula Omara brzmi następująco:
PRAWO DWÓCH
«Pojedyncze pragnienie duszy większości dusz, których dotyczy, staje się rzeczywistością».
Pragnienie może nie leżeć w NAJLEPSZYM interesie całości, ale jeśli większość całości tego pragnie i jest zjednoczona w tym pragnieniu, wówczas dusza całości, kierowana przez większość, sprawia, że pragnienie staje się rzeczywistością.
Czasami propaganda nielicznych «wabi» wielu. Tak rodzi się pragnienie czegoś, co przynosi korzyści tylko tym nielicznym, którzy zainicjowali tę propagandę. Mówią: mniejszość rządzi. Lepiej powiedzieć: tylko mniejszość myśli inteligentnie.
Pamiętacie słowa Lincolna z przemówienia gettysburskiego: «Oby ten naród pod władzą Boga doznał nowego narodzenia wolności, a rząd ludu, przez lud i dla ludu nie zniknął z powierzchni ziemi».
Prawo numer dwa potwierdza niezmienną prawdę nieśmiertelnych słów Lincolna: Zgodnie z prawem boskim, rząd, w swojej ostateczności, jest, był i zawsze będzie z ludu, przez lud i dla ludu. Pytanie, czy taki rząd jest dobry, czy zły, nie jest kwestią prawa.
Prawo numer dwa dotyczy jedności dusz, dwóch dusz lub wszystkich dusz, które istnieją: duszy organizacji biznesowej, duszy wsi, miasta, państwa lub narodu.
Wiele pragnień duszy dotyczy tylko dwóch osób lub niewielkiej grupy. Czasami pragnienie jest najstraszniejszym prześladowaniem, ale prawo działa z nieomylną precyzją.
Przykładem są gwałtowne prześladowania czarownic w Salem.
CZY «PLOTKI» SZKODZĄ CZY POMAGAJĄ?
Plotki to najpowszechniejsza metoda propagandy, rozbudzająca pragnienie w duszy niewielkiej grupy. Ludzie mają naturalny impuls do powtarzania tego, co usłyszą. Plotki rodzą się i, niczym kamyk wrzucony do stawu, rozchodzą się po najdalszym krańcu.
Plotki występują w dwóch formach: pożytecznej i szkodliwej. Pierwsza może prowadzić do pozytywnych rezultatów, poprawy, dobrej woli i zysku; druga może prowadzić do szkody, ucisku, pogorszenia i straty.
Kiedy James Nason przybył do Cedar Falls z żoną i dwójką dzieci, w dworcu powitał ich Rollins, szofer Dudleya Kahna, prezesa zakładu, w którym Nason miał zostać głównym księgowym, z skromną pensją osiemdziesięciu pięciu dolarów miesięcznie i umeblowanym domem. W nowym domu spotkali swojego «anioła stróża», Mary Gilroy, główną asystentkę ekskluzywnej klasy w Cedar Falls i samozwańczą «luksusową firmę cateringową». «Mary z dobrą nowiną», jak ją nazywano, znała cenę każdego; a co jeszcze lepsze, wszyscy ją kochali za jej niesłabnącą pogodę ducha i niewyczerpane źródło plotek o dobrych nowinach.
W niecały miesiąc wszyscy w wiosce wiedzieli, że Nasonowie są wspaniali – Mary o to zadbała. Jedynym oczywistym minusem było to, że ani pan, ani pani Nason nie chodzili do kościoła. Dzieci chodziły do szkółki niedzielnej i radziły sobie dobrze. Chłopiec wkrótce został bibliotekarzem w dziale muzycznym i książkowym, a dziewczynka aktywną członkinią Ligi Młodzieżowej.
Rok później Mary zasugerowała powód, dla którego jej rodzice nie chodzili do kościoła: «Pan Nason jest Anglikiem, wiecie; jest bardzo dumny i nie pójdzie, jeśli nie będzie mógł się dołożyć do innych. To wspaniali ludzie i bardzo sumienni». W następnym miesiącu Nason został poproszony o prowadzenie rachunków kościelnych za opłatą, której natychmiast odmówił, z jednym warunkiem: że opłata zostanie zwrócona kościołowi jako jego składka. To, oczywiście, było całkowicie satysfakcjonujące.
To był początek kariery Nasona. Następnie objął nadzór nad księgami i dokumentacją Centrum Społecznościowego. Ta praca nie tylko uczyniła go aktywistą na rzecz organizacji, ale także pozwoliła mu nawiązać bliskie kontakty z większością rodziców i dzieci w społeczności. Stał się jednym z najpopularniejszych obywateli.
«Byłoby wspaniale, gdybyś miała samochód» – zasugerowała kiedyś Mary Gilroy pani Nason. «Czemu go nie masz?». «Może kiedyś będziemy» – padła odpowiedź, a Mary kontynuowała tę dobrą nowinę: «Nasonowie kiedyś będą mieli samochód»; i zanim lato dobiegło końca, Charlie Brown, agent Buicka, zawarł umowę. Następnie udał się do Nasonów, a warunki były takie, że Nasonowie będą przyjeżdżać do kościoła w niedzielny poranek bardzo atrakcyjnym coupé. Mary Gilroy była bardziej zachwycona niż Nasonowie, o ile to w ogóle możliwe.
Minęło już dwanaście lat, odkąd Mary Gilroy po raz pierwszy zaczęła głosić Dobrą Nowinę o Nasonach. James Nason ma prywatne biuro w fabryce, a pod jego nazwiskiem na drzwiach widnieje napis «Wiceprezes i Skarbnik». Nawet miasto Cedar Falls prosperuje, głównie dzięki «Dobrej Nowinie» Mary Gilroy, najszczęśliwszej i odnoszącej największe sukcesy mieszkanki. Sukces, o którym mówią, mierzy się nie dolarami i centami, ale przywództwem na rzecz dobra.
Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Nasonowie przenieśli się do Cedar Falls, w mieście na dalekim wschodzie rozpoczął się kolejny epizod. John Harrison, inżynier eksperymentator, od miesięcy pracował nad złożonym problemem transmisji danych. Jego teorie wydawały się logiczne, ale gdzieś tkwił błąd.
Jefferson Godfrey, kierownik sprzedaży, był brutalną, głośną, niesympatyczną i upartą osobą, która zatrudniała i zwalniała każdego, kogo lubiła lub nie lubiła.
Zdobył swoją pozycję ciężką pracą, połączoną z ogromną dozą przebiegłości politycznej i sprytu. Jego niechęć do Johna Harrisona i niezdolność do dostarczenia niezbędnego sprzętu były widoczne na każdym kroku. «Posłuchajcie mnie» – mawiał – „ten Harrison jest po prostu szalony. Powinien trafić do klatki. On jest SZALONY, mówię wam!”
To stwierdzenie padło nie raz, ale wielokrotnie. Biedny Harrison prawdopodobnie nie był sobą; długie godziny pracy i niepokój uświadomiły mu, co się stało. Pewnego dnia, wychodząc z fabryki, zajęty innymi sprawami, przycisnął się do drzwi wejściowych, które otworzyły się do wewnątrz. Strażnik przy drzwiach zauważył go i słysząc wybuchy gniewu Godfreya, powtarzane przez innych, rozwinął tę historię. Jego opowieść o dziwnych poczynaniach Harrisona rozeszła się szeroko. Załoga wręcz żałowała, że «John oszalał» (jak to ujęto), i w niecały rok John trafił do szpitala psychiatrycznego, gdzie zmarł kilka lat później.
To bynajmniej nie koniec tej prawdziwej historii. Pięć lat później Godfrey, u szczytu sukcesu, zaczął zachowywać się dziwnie i poproszono go o roczny urlop; ale jego władczy i nierozsądny umysł nie chciał o tym słyszeć. W końcu przeszedł na emeryturę, wkrótce tracąc majątek, i został umieszczony w prywatnym sanatorium, gdzie zmarł rok później.
Zdrowy rozsądek podpowiada, by nie wierzyć, że przyczyną była jedność myśli czy siła ducha. Chętnie przyjmujesz historię Nasona, bo jest piękna, ale przypadek Harrisona jest dla ciebie zbyt straszny. Ciepły impuls podpowiada, że nie. Zimny rozum natomiast podpowiada, że tak.
Nic na świecie nie zmusi cię do napisania pogrubioną czcionką na rodzinnym lustrze: «Nasze dziecko umrze w tym roku». Dlaczego nie? Bo to MOŻE SIĘ ZDARZYĆ, zwłaszcza jeśli wiele osób zaakceptuje drukowaną opinię.
To wyjątkowo złe prawo, które nie działa w obie strony, a te prawdziwe historie ilustrują wpływ jedności myśli na kształtowanie pragnień duszy w małych grupach. Niech one również «ujawnią» przestępstwo krzywdzących plotek.
Nie powinno być wątpliwości co do prawdziwości Drugiego Prawa w najmniejszej grupie społecznej. Lavater cytuje: «Częste stosunki seksualne i bliskie relacje między dwojgiem ludzi sprawiają, że są oni tak do siebie podobni, że nie tylko ich charaktery są do siebie podobne, ale także ich twarze i
«tony głosu wiążą się z pewną analogią», a Szekspir mówi: «Pewne jest, że albo mądre maniery, albo ignorancja zostają złapane, gdy ludzie mają dość siebie nawzajem. Niech więc ludzie wystrzegają się ich towarzystwa».
Społeczeństwo kształtuje się poprzez pokrewieństwo. Osądy w dużej mierze kształtują się w rozmowach z otaczającymi cię ludźmi.
Pragnienie duszy twojej grupy staje się rzeczywistością dla grupy i dla ciebie. Dlatego mądrze jest często przebywać w towarzystwie swoich liderów i czynić swoje życie pełnym i postępowym w towarzystwie wielkich ludzi i dobrych książek.
To naprawdę dobra rada dla każdego młodego czytelnika, ponieważ nie trzeba dodawać, że nie osiągniesz żadnego postępu, przebywając w towarzystwie osób, które wiedzą mniej od ciebie.
«Zły początek staje się silniejszy przez zło».
—S. HACKSPEAR.
«Kształtujemy siebie, radością lub strachem»
Z którego powstaje przyszłe życie,
I wypełnij atmosferę naszej przyszłości
W słońcu lub w cieniu.
—V. HITTYE.
CZY OGRANICZISZ DARY BOŻE?
Siłę grupy lub narodu mierzy się nie liczebnością, lecz jednością celu (pragnieniem większości). Podobnie jest ze światem. Sześćdziesiąt sześć państw ratyfikowało Pakt Brianda-Kellogga, uważany za najważniejszy współczesny krok w kierunku zakazu wojny. Dzięki odpowiedniej i stałej promocji, większość dusz w tych sześćdziesięciu sześciu państwach może być mocno zjednoczona w pragnieniu pokoju. Rzeczywistość pokoju w takich warunkach jest niepodważalna i pokój będzie trwał, dopóki większość nie zapragnie inaczej.
Dusza, charakter i życie narodu są odbiciem myśli i czynów większości jego członków. Na duszę narodu oddziałuje się w taki sam sposób, jak na duszę jednostki. Dusza jest…
Коментарі
Дописати коментар